poniedziałek, 26 stycznia 2015

Rozdział 12

-Sandro co ty tu robisz?
-Możemy porozmawiać?
-Jasne, wchodź.
Usiedliśmy na kanapie. 
-Więc o co chodzi?-zapytałam.
-A to jednak prawda, że ty jesteś w ciąży z Messim?
-Tak, a nie widać?
-No widać. Przyszedłem tu, aby ci powiedzieć, że nadal coś do ciebie czuje...
-Ale ja kocham Lionela i to sie nie zmieni. Zresztą wtedy nam nie wyszło to dlaczego teraz miałoby wyjść.
-Naprawiłbym wszystko i byśmy zaczęli od nowa. Razem wychowamy to dziecko tylko wróć do mnie.
-Chyba coś cię boli. Wyjdź stąd.
-Ale Laura...
-Powiedziałam, wynocha!!!
Wyszedł. Zaczęłam płakać.
*Messi*
Wróciłem do domu około 19:00. 
-Hej kochanie!-krzyknąłem. Nie odpowiedziała. Wszedłem do salonu i zobaczyłem, że płakała.
-Jezus Maria, co się stało??
-Sandro tu był...-odpowiedziała przez łzy.
-Coś ci zrobił? Zabiję gnoja...!
-Nie, stwierdził, że wciąż mnie kocha i chce abym do niego wróciła i razem wychowali to dziecko...
-No chyba go coś boli.. Kochanie nie ma o co płakać, spokojnie...
-Boję się, że będzie chciał zniszczyć nasz związek...-stwierdziła.
-Nikt nas nie rozdzieli, pamiętaj. A zwłaszcza jakiś ślepo zakochany w tobie dupek. Kocham Cię i nigdy Cię nie zostawię.
-Ja Ciebie też i to najbardziej na świecie-przytuliła mnie. 
~2 dni pózniej~
-Spakowana?-spytał mnie Messi.
-Już idę.-odpowiedziałam.
Dzisiaj lecimy do Argentyny. Lekarz wyraził zgodę na to (inaczej Leo by mnie nie puścił).
O 8:00 byliśmy na lotnisku. 
-No nie mów, że się boisz-śmiałam się z Leo, który miał strasznie przestraszoną minę, gdy siedzieliśmy w samolocie.
-Boję się o ciebie i Julio. 
-Ale nie ma o co. Przecież lekarz powiedział, że bez obaw mogę lecieć.
-Tak, tak, nie rozmawiajmy o tym. Ładnie wyglądasz tak w ogóle-powiedział.
-Dzięki, muszę wyglądać ładnie przed twoimi rodzicami.
Leo uśmiechnął się.
Miałam na sobie taką sukienkę:
Było mi w niej widać brzuch, ale to dobrze. Wreszcie wylądowaliśmy. Dojechaliśmy pod rezydencję państwa Messi. Strasznie się stresowałam.
-Nie bój się. Moja rodzina to bardzo ciepli ludzie, na pewno cię polubią.
Wziął mnie za rękę. Zadzwonił do drzwi. Otworzyła mama Lionela:
-Lio? Co ty tu robisz?! Jak miło cię widzieć-wykrzyczała.
-Wpadłem, a właściwie wpadliśmy was odwiedzić.-wprowadził mnie przed oblicze pani Celii (cały czas stałam tam, gdzie mnie nie było widać)-Mamo, to jest moja ukochana Laura.
-Miło Cię poznać dziecko. Cieszę się, że mój synek jest wreszcie szczęśliwy. Ale jest chyba jeszcze coś, co chcecie nam oznajmić, prawda?- mówiła z uśmiechem . Pewnie chodziło jej o mój brzuch.
W tym momencie wszedł tata Jorge.
-Ja i Laura spodziewamy się syna.-wydusił z siebie Leo.
Oboje się cieszyli. Wyściskali nas obojga. Potem poznałam rodzeństwo Lionela. Bardzo fajna i zżyta z nich rodzinka.
-A jak nazwiecie dziecko? Macie już jakieś pomysły?-spytała Maria Sol, gdy siedzieliśmy przy kolacji.
-Julio-odpowiedział Lionel.
-Bardzo ładne imie, typowo hiszpańskie-opowiedzieli wszyscy.
-Laura, a ty skąd pochodzisz?-zapytał Rodrigo.
-Też z Rosario.
-I my się nie znaliśmy, dziwne nie? Ale to bardzo dobrze, że stąd. Jak będziecie przyjeżdżać to do nas i potem od razu odwiedzić twoich rodziców-powiedziała Celia.
*Messi*
Siedzieliśmy przy kolacji. Wyszedłem na chwilę, niby do łazienki, ale tak naprawdę po pierścionek zaręczynowy. 
-Laura, możemy pójść na spacer? Pokażę Ci moje ulubione miejsca z dzieciństwa, 
-No jasne, zawsze chciałam zobaczyć gdzie miał swoje początki najlepszy piłkarz świata.
*Laura*
Leo zabrał mnie na boisko, na którym grał jak był mały. W pewnym momencie ukląkł przede mną i wyjął coś z kieszeni. 
-Laura, wiesz, że kocham Cię nad życie i czy zgodziłabyś się zostać moją żoną?
-TAK!!! Zawsze!! Kochanie moje!! Zostanę twoją żoną!!!-i popłakałam się ze wzruszenia.
Założył mi pierścionek zaręczynowy. Pocałowałam go i przytuliłam. Potem usiedliśmy i Leo wspominał mi czasy swojego dzieciństwa. To był najszczęśliwszy dzień mojego życia.
___________________________________
Rodzinna sielanka trwa ;).
Już 12 rozdział omg.
Pamietam jak pisałam prolog a tu juz tyle. 
Dobra nie przedłużam 
Miłego czytania i
Do następnego!;*

piątek, 23 stycznia 2015

Rozdział 11

                        *Laura*
        Minęło kilka miesięcy. Jestem w 4 miesiącu ciąży. Mój brzuch jest widoczny. Wreszcie jest lato, wymarzone lato i ciepło. Niedługo wylatujemy z Messim do Rosario, aby poznać nawzajem nasze rodziny i powiedzieć im o mojej ciąży. 
Te miesiące minęły spokojnie. Leo stał się strasznie nadopiekunczy, najlepiej całą ciążę by kazał leżeć i nic nie robić, nigdzie nie wychodzić. 
A dzisiaj wybieramy się do ginekologa, aby zobaczyć, czy dziecko jest zdrowe i poznać płeć. Ja nie chcę znać, chcę poczekać do porodu, ale Messi się uparł i stwierdził, że nie wytrzyma z ciekawości, więc poznamy dzisiaj. 
~~~
-Laura idziesz?-wolał Messi, zabiegany od rana.
-Zaraz, skończę jeść batonika-odpowiedziałam.
-Jezu, ile można jeść-rzekł gdy wsiedlismy do samochodu. Ja w tym czasie zajadałam kolejnego.
-Uroki bycia w ciąży. I tak przytyłam już prawie 10kg, więc gdy urodzę nie będę miała figury sprzed ciąży kochanie.
-Dla mnie i tak zawsze będziesz idealna.
-Przestań się podlizywać. A skoro już jedziesz po paliwo to kup mi jeszcze batonika.
Po kilkunastu minutach czekaliśmy przed gabinetem. Leo cały czas chodził w koło.
-Co boisz się?-spytałam.
-Tak, a ty nie?
-Nie. Nie ma się czego bać. Jesteśmy razem i damy radę-przytuliłam go.
-Bądź tak miły i podaj z mojej torebki tabliczkę czekolady, bo zgłodniałam.
-Oj kochanie-zaśmiał się.
W tym momencie zawołał nas lekarz. Weszliśmy do gabinetu. Zrobił USG. Leo się chyba wzruszył i napatrzeć się nie mógł. Złapałam go za rękę mówiąc -Kochanie to nasze dziecko.
Po badaniu lekarz dał nam zdjęcia usg i powiedział:
-Z dzieckiem jest wszystko w porządku. Rozwija się prawidłowo. 
-A płeć?-zapytał Messi
-Będą państwo mieć pięknego synka.
Euforii Lionela nie było granic.
-Będę miał syna!!!!!-wręcz krzyczał.
Wróciliśmy do domu. Ja siedziałam na kanapie jedząc lody. Messi dosiadł się po chwili.
-Myślałaś już nad imieniem dla naszego synka?
-Chciałam tak po hiszpańsku. Podoba mi się Julio, ale decyzja należy też do ciebie Leo.
-Julio bardzo mi się podoba. Może tak zostać.
-Naprawdę? Super! 
-A co z wyjazdem do Rosario?-spytał.
-Pogadamy o tym jak mi przyniesiesz te pączki co leżą w kuchni.
-Ty to masz spust-przyniósł mi.- wiec tak zarezerwowałem bilety na za tydzień.
Dogadaliśmy się, że najpierw jedziemy do niego a potem do mnie.
Następnego dnia Messi szedł na trening. Wziął zdjęcia malucha z usg, bo stwierdził, że koniecznie musi pochwalić się chłopakom. 
                     *Messi*
Pochwaliłem się chłopakom zdjęciem małego Julio. Po treningu wybrałem się z Neymarem do Pique.
-No stary mów o co chodzi wreszcie-zapytał Neymar.
-Chcę się oświadczyć Laurze-odpowiedziałem.
-No wreszcie!-rzekli. 
-Ale nie wiem jak to zrobić.
-Na pewno nie rób tego przy kolacji i świecach, bo od razu się zczai.-rzekł Pique.
-A zresztą to już niemodne. Lio słuchaj mam pomysł. Oświadcz się jej w Rosario.-stwierdził Neymar.
-Zaprowadź ją na to boisko, gdzie grałeś gdy byłeś mały.-dodał Gerard.
-To jest genialny pomysł. Wystarczy tylko kupić pierścionek zaręczynowy. Jezu chłopaki kocham was!!!!-wykrzyczałem.
-Ale bez takich.-odrzekł Ney. Wszyscy sie smielismy.
                     *Laura*
Gdy Leo nie było siedziałam przed telewizorem, oglądając mecz i jedząc całą michę popcornu. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Myślałam, że to Shaki albo Messi zapomiał kluczy, lecz był to ktoś, kogo w życiu bym się nie spodziewała...
-Sandro? Co ty tu robisz??
___________________________________
I kończę w takim momencie.
Ojeju, mamy już 11 rozdział. Szybko to leci. 
No nic, mam nadzieje ze sie podoba i
Do następnego! ;*



czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 10

                     *Pique*
       Właśnie jadę do Messiego. Nie wiem co mu zrobię, ale nie ręczę za siebie. Jak on mógł zrobić coś takiego Laurze. Nie należało jej sie to. Przecież byli taką dobraną parą. 
Zaparkowałem samochod i zapukalem do drzwi. Otworzył. Wszedłem do środka.
-Powiedz mi coś ty najlepszego zrobił?-krzyczałem.
-Geri, to nie tak-powiedział załamanym głosem.
-No to powiedz mi jak było, czekam.
-To Rita sie na mnie rzuciła.
-I ja mam w to uwierzyć? Śmieszne.
-Wysłuchaj mnie. Przyszła do mnie powiedzieć mi, że jej sie podobam. Ja odpowiedziałem, że nic z tego i ze kocham Laure a ona zaczęła krzyczeć, że i tak z nią będe, że jestem tylko jej i rzuciła sie na mnie. Wtedy pewnie zobaczyła to Laura. Udało mi sie ją odepchnąć, ale było za późno...-opowiedział.
-Nie kłamiesz?-spytałem.
-Nie stary, dobrze wiesz, że jak bardzo kocham Laure i tylko z nią chcę być.
-No tak, ty nigdy nie kłamiesz. Sory Lio, że tak na ciebie naskoczyłem, ale wiesz...
-W porządku. Tylko powiedz mi, co ja mam teraz zrobic?-spytał.
-Musisz jej to wytłumaczyć.
-Nie uwierzy.
-Uwierzy, ona wie jaka jest Rita. 
-ok, spróbuję.
-Dobra, widzimy się na treningu, pa.
-pa
             *Laura*
Siedziałam z Shakira i Milankiem. Źle się czułam, ciągle miałam nudności. Tak już od kilku dni. Akurat gdy wróciłam z łazienki Shakira powiedziała:
-Laura ja już chyba wiem co Ci jest.
-Co?-spytałam.
-Nie jesteś czasem w ciąży?
-Co??
-Masz te same objawy co ja miałam gdy byłam w ciąży z Milanem.
-Ale jak to możliwe?
-Nie wiesz skąd sie biorą dzieci? Chyba, że ty z Leo nie...
-Nie o to chodzi. Zabezpieczyliśmy się, więc jak to możliwe?
-Normalnie. Zdarza się tak po prostu. Nie możesz być przecież w 100% pewna, że nie zajdziesz w ciąże. Najlepiej będzie jak kupisz test ciążowy. Albo nie, najlepiej ja pójdę a ty zostań z małym-powiedziała.
-Dzięki Shaki.
-Nie ma za co.
Poszła. Ja bawiłam się z Milankem. Wróciła po 30 minutach. 
-No idź zrób ten test. Pamiętaj 2 kreski to  wynik pozytywny. 
-Pamiętam. Tylko strasznie się boję.
-Musisz go zrobić, będzie dobrze. 
-No dobra idę.
                      *Shakira*
         Laura długo nie wychodziła z łazienki, więc postanowiłam iść zobaczyć co sie dzieje. Zapukałam. Otworzyła zapłakana.
-Wynik jest pozytywny, jestem w ciąży.-płakała.
-Ale nie ma co płakać. Hej młoda, powinnaś sie cieszyć.
-Tak? Zostanę sama. Leo mnie zdradził.
-Nie sądzę, aby to była prawda. Przecież Leo mówił, że ta Rita jest jakaś nienormalna. On cie kocha, nie zrobiłby ci tego. Musisz z nim porozmawiać, dać wyjaśnić. Nie dałaś mu wytłumaczyć. Tak nie można.
-Masz rację, pójdę dzisiaj z tobą na trening i z nim porozmawiam. 
-Ale masz nudności. 
-Dam radę.
-No dobrze.
O 11 pojechałyśmy na trening.
                   *Messi*
Byłem na treningu. Nagle zauważyłem Shakirę z Milanem i... Laurę. Chciałem z nią jak najszybciej porozmawiać. Wreszcie doczekałem końca treningu. Wyszedłem z Ciutat Esportiva. Szukałem wszędzie Laury, ale nie mogłem jej nigdzie znaleźć. Okazało sie, że czekała na mnie obok mojego samochodu.
-Laura możemy porozmawiać?-spytałem.
-Po to tu jestem. Czekam na wyjaśnienia o ile masz co mi coś do powiedzenia-rzekła stanowczo.
Wytłumaczyłem jej wszystko o Ricie.
-Leo, ja przepraszam, że cie niesłusznie oskarżyłam i nie dałam wyjaśnić, ale to co zobaczyłam.....
-Nie masz za co przepraszać, rozumiem. Czyli wszystko po staremu?
-Tak-przytuliła mnie. 
                    *Laura*
Szlam i rozmawiałam z Leo aż nagle zachciało mi sie wymiotować. Dobrze, że w pobliżu były jakieś toalety (miałam wielkie szczęście, że były) to szybko do nich pobiegłam. Gdy wróciłam Messi zapytał zmartwiony?
-Co się dzieję?
-Wymiotować mi sie chciało-odpowiedziałam.
-Zatruwalaś się czymś?
-Nie.
-To co się stało?
-Leo, bo ja.....
-Co?-zapytał.
-Jestem w ciąży....
-Co?! Naprawdę?! Będę ojcem!!!-wziął mnie na ręce i zakręcił dookoła. 
-Bo znowu będę wymiotować-smielismy sie.
Następnego dnia wszyscy juz o tym wiedzieli. Neymar sie pytał, czy będzie chrzestnym. Wszyscy mi gratulowali i chcieli być chrzestnymi.
Gdy wróciliśmy z Messim do domu on zaczął mi wygadywać:
-Wiesz kochanie jak to będzie chłopiec to kupię mu koszulkę Barcelony i bedziesz z nim chodzić na wszystkie mecze od małego, żeby pokochał ją tak jak ja.
-A jak będzie dziewczynka?-pokazałam mu język.
-To też będzie piłkarką jak tatuś. A jak nie to będzie córeczka tatusia, moją małą księżniczką. 
-I będzie rozpuszczona doszczętnie. A tak serio muszę jutro iść do ginekologa na badania. Pójdziesz ze mną.
-Tak.-pocałował mnie i przytulił.
-A kto będzie chrzestnym?
-Ty już o tym myślisz?-zaśmiałam się
-Poważnie. Chrzestnym mógłby zostać Neymar w końcu to nasz najlepszy przyjaciel.
-No w sumie tak. A Geri albo Aguero?
-A no tak. Ciężki wybór. To jeszcze się pomyśli a chrzestną?-zapytał.
-Shakira albo Ciara. Nie mam pojęcia którą wybrać.
-Widzisz maluchu jaka ta twoja mama jest niezdecydowana?-pogłaskał mnie po brzuchu. 
-Jeszcze dziecko się nie urodziło a ty już go rozpuszczasz?
-No w końcu teraz będzie nas trzech. Będziemy rodzinka-powiedział Leo. 
-Kocham Cię-powiedziałam.
-Ja Ciebie też.
Wtulilam się w niego. Nawet nie wiecie jaka jestem szczęśliwa.
-Ale dziecka mi nie rozpuscisz-rzekłam.
-To zobaczymy.-odpowiedział.
___________________________________
No i mamy dwucyfrowa 10!
Nie wiem czy dobrze ciągnę akcje, ale ten rozdział wymyśliłam pisząc go. Za każdym razem pisząc rozdział na świeżo przychodzą mi pomysły do głowy co napisać. 
No nic, czekam na opinie i 
Do następnego!;*

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział 9

Leo wrócił o 18:00.Niedługo była gala, wiec zaczęliśmy sie ubierać w rzeczy specjalnie przygotowane na tą uroczystość.
Miałam na sobie taką sukienkę:
Włosy pofalowalam. Makijaż to czarne kreski, czarne cienie, różowa szminka, podkład... I do tego wszystkiego szpilki (nie za wysokie, bo bym była wyższa od Lio)
Lionel natomiast miał na sobie bordowy garnitur. 
O 18:30 wyszliśmy. Zdążyliśmy na czas, ponieważ mieliśmy zaledwie kilkaset metrów do pokonania. 
Pierwszy raz w życiu zobaczyłam na żywo CR7. Zagadal do nas. Okazało sie, że z Messim sie bardzo lubią. Jeden z drugim życzyli sobie zwycięstwa. W pewnej chwili Cristiano rzekł: 
-A co to za piękna niewiasta stoi obok ciebie?
-To jest Laura, moja...dziewczyna-odpowiedział Leo.
-To ty masz dziewczynę, nie wiedziałem. 
-Wszędzie o tym piszą, dziwne, że nie wiesz.-rzekł Lionel.
-Wiesz, że czytam tylko wiadomości o sobie-wszyscy wybuchnelismy śmiechem.-A tak serio nie zauważyłem. Gratulacje stary, bo niezła laska, podzielisz się nią? Gdzie takie ładne sie znajduje?
-Ja tu jestem-rzekłam.
-Wiemy, wiemy.-znowu sie smielismy-Naprawdę miło cie poznać. Masz może wolną sobotę?-spytał Cr7.
-Ekhm, ja tu też jestem-Leo stwierdził. Śmieliśmy się.
-A gdzie masz Irinę?-spytałam-i Juniora?
-Stwierdził, że jest głodny i poszli coś zjeść. Zaraz powinni być. 
I rzeczywiście po chwili się zjawili.
-Hej Leo-przywitała się z Messim cmoknieciem w policzek.-A ty pewnie jesteś Laura. Miło Cię poznać. Jesteś na żywo jeszcze ładniejsza niż na zdjęciach.
-Chyba to ja powinnam powiedzieć o Tobie. Rownież miło cie wreszcie poznać. 
W tym momencie mnie przytuliłam-ale masz śliczną sukienkę.-stwierdziła. 
-ty rownież.-zasmiałyśmy się.
Zauważyłam Cristiano juniora.
-cześć jestem Laura, a ty pewnie jesteś tym przystojnym synem Ronaldo?
-Tak, mój tato razem z Messim jest najlepszym piłkarzem na świecie, wiesz?-odpowiedział dumnie.
-A wiesz, że Messi to mój chłopak?
-Super! Może będziemy siedzieć obok siebie na el clasico?
-Tak.
-To super!-wziął mnie za rękę i koniecznie chciał abym koło niego usiadła. Opowiadał mi o wszystkim, co mu przyszło do głowy. Uroczy chłopiec. Cristiano śmiał sie, że zostałam nowa "ofiara" jego syna. Bardzo sie polubiłyśmy z Iriną, tematy nam sie nie kończyły. Z Cristiano ciagle się droczyłam. Gdy usłyszał, że to on wygrał Złotą Piłkę najpierw wyściskał Leo, potem o mało mnie nie udusił, a Irinie udało sie "uciec" od tego uścisku.
O 22:00 postanowiliśmy z Messim od razu wracać do Barcelony, nie chcieliśmy tu zostać na noc. 
To był wspaniały dzień.
*2tygodnie później*
Od 2 tygodni mieszkam z Leo. Jest cudownie. Kocham go całym sercem i nigdy nie przestanę. Zrezygnowałam z pracy w kawiarni, bo miałam tam dość daleko od kiedy mieszkam z Messim. Leo stwierdził, że w wakacje koniecznie musimy jechać do Rosario abym poznała jego rodzine a on moją. Już się nie mogę doczekać, ale do wakacji jeszcze pół roku. 
Czasem przyjeżdża do mnie Irina. Bardzo się z nią zaprzyjaźniłam. Zabiera ze sobą Juniora. CR7 chce przyjechać, ale nigdy nie ma czasu. Chyba za dużo czasu spędza nad swoim wyglądem ;). Shakira praktycznie od meczu z Atletico jest dla mnie jak siostra. Jest zawsze, wie kiedy ma być, pocieszy i przytuli.
Ciara tu uwaga.. Zaczęła spotykać się z Neymarem. Niby nic poważnego jak to mówią, ale ja i Shaki wiemy swoje.
W klubie została zatrudniona nowa asystentka Rita. Nie przepadamy za sobą (a przynajmniej ja za nią), bo podrywa Leo. On oczywiście nie umie jej powiedzieć żeby sie odczepiła i mało tego stwierdził, że jestem zazdrosna. Poza tym w ogóle sie z nim nie kłócę, ale czuje, że Rita jeszcze namiesza. 
*
Właśnie wychodziłam z Ciarą z Ciutat Esportiva. Pożegnałam sie z przyjaciółka i szlam w stronę samochodu Leo gdzie miał na mnie czekać. Nagle zobaczyłam, że obcisjuje sie z nikim innym jak Ritą.
-Jak mogłeś!-krzyczałem.- to już wiem dlaczego nie chciałeś jej spławić. Ona ci sie podoba! 
-Laura to nie tak!
-A jak? Zreszta nie obchodzi mnie to! Życzę wam szczescia, biorę swoje rzeczy i wyprowadzam sie! Nienawidzę cie- krzyczałam
Pobiegłam jak najdalej od nich. Messi chciał mnie dogonić, ale na szczęście uciekłam. Zatrzymałam sie, oparłam o ścianę i zaczęłam płakać. Zobaczył mnie Gerard. Kochany. Nawet nie pytał co sie stało, bo wiedział, że nie mam siły mowić, wiec zabrał mnie do samochodu i stwierdził:
-jedziemy do mnie. Ale powiedz chociaż o co chodzi?
-Leo...-opowiedziałam mu co sie stało 
-w takim razie zostaniesz u nas. Ja sobie z Messim porozmawiam a ty zostaniesz z Shakira.
-Nie Gerard nie jedź do niego... Proszę 
-sory młoda, ale tak tego nie zostawię. 
Dojechaliśmy do domu Pique. Caly dzień płakałam Shakirze i Ciarze w ramie. Zasnęłam o 1 w nocy.
---------------------------–—
No i mamy 9 
Wiem, że beznadziejnie ciągnę akcje no ale.
Do następnego! ;*

sobota, 17 stycznia 2015

Rozdział 8

                                                                               *11stycznia*
             Wstałam o 12. Jest niedziela, więc nigdzie mi się nie śpieszy. Wzięłam prysznic i zjadłam śniadanie. Napisałam do Ciary czy będzie na meczu  dzisiaj. Postanowiłam się w końcu ubrać. Postawiłam na legginsy, koszulkę Barcelony z nr 10 (czyli Messiego, sam mi ją podarował i chce, abym ją założyła na dzisiejszy mecz). Na nogi założyłam moje czarne nike roshe. Włosy spięłam w wysokiego koka. Tak, pierwszy raz w życiu idę na mecz mojej ulubionej drużyny. Czeka ich ciężkie starcie z Atletico Madryt. Mam nadzieję, że wygrają mimo wszystko. Przecież są zmotywowani i głodni zwycięstw. Ale nieważne. O 14:00 miałam pójść po zakupy. Poszłam do najbliższego marketu. Podczas zakupów ludzie się na mnie patrzyli. Nie wiem czy to przez koszulkę (zapomniałam, że ją mam na sobie) czy rozpoznali, że to ja jestem "ta od Messiego". Wyszłam i zobaczyłam pełno paparazzi. No ładnie. Udało mi się jakoś przejść przez ten tłum. No tak, teraz będę sławna, bo jestem ze słynnym piłkarzem.
Wróciłam do mieszkania, odstawiłam zakupy i wzięłam telefon. Ciara mi odpisała "Będę na meczu, możemy się spotkać o 19 przed stadionem:)". Odpisałam, że ok i postanowiłam napisać do Messiego "Hej, co porabiasz?". Po chwili odpisał "Jemy obiad z chłopakami. A co tęsknisz?". Zadzwoniłam do niego:
-No co tam księżniczko? Tesknisz za mną?-odebrał.
-Głupi jesteś, wiesz?-odparłam.
-Ale mnie kochasz.
-A tak serio. Nie będzie mnie na meczu. Źle się czuję i zostanę w domu. Przepraszam.
-Nie masz za co, ale szkoda. Następnym razem będziesz-usłyszałam smutek w jego głosie.
-To idę się położyć pa.
-Pa, odpoczywaj.
Postanowiłam zrobić mu niespodziankę. Oczywiście, że będę na meczu.
                                                                       ~~~
Dochodziła 19. Zgodnie z obietnicą spotkałam się z Ciarą przed stadionem. Chciała, abyśmy poszły przywitać się z chłopakami i życzyć im powodzenia przed meczem, ale powiedziałam jej o moim pomyśle i od razu poszłyśmy zająć nasze miejsca w sektorze vip. Gdy zdjęła bluzę zauważyłam, że ma koszulkę z numerem Neymara.
-Czy wy...?- od razu zapytałam.
-Nie, po prostu mi ją dał. Stwierdził, że miło by było mu abym ją założyła.- odpowiedziała.
-Tak, tak Ciara, tak.
Miałam jeszcze coś powiedzieć, ale zawodnicy wybiegli na boisko. Zauważyłam mojego Leo. Był smutny. Spojrzał z niechcenia w stronę vip i uśmiechnął się. Zauważył mnie. Wysłałam mu buziaka. Mecz się zaczął. Barca prowadziła grę. Pierwszą bramkę strzelił Neymar, drugą Suarez (obydwie z asysty Messiego). Skończyła się pierwsza połowa. Miałam iść do szatni, ale zaczepiła mnie Shakira. Okazała się być super sympatyczną osobą. Świetnie się razem dogadywałyśmy. No i stało się to na co czekałam cały mecz. Leo strzelił gola. Zadedykował go mi. Myślałam, że umrę ze szczęścia. Mecz się skończył. Udało mi się przekonać ochroniarza i wbiec na murawę. Rzuciłam się na Messiego. Zaczęli nam robić zdjęcie, ale nic nas to nie obchodziło. Barcelona wygrała 3:1 i to było piękne. Potem przytuliłam się do Neya, Pique, wszystkich wyściskałam. Gdy wychodziłam z Leo zaczepili nas tłum dziennikarzy. Zaczęli nas wypytywać co nas łączy. Messi postanowił odpowiedzieć "Tak proszę państwa, jesteśmy razem, kocham Laurę, ale teraz proszę nas przepuścić". Pytali o coś jeszcze, ale Leo wziął mnie za rękę i jakoś przeszliśmy. Spotkaliśmy się z Neymarem i Pique. Zostałam u Leo na noc.
                                                             *12 stycznia*
Następnego dnia wstaliśmy o 6. Mieliśmy o 8 samolot do Zurichu. Lecieliśmy tam na galę Złotej Piłki. Ledwo co się ogarnęlam i pojechaliśmy na lotnisko. Oczywiście fotoreporterzy już nam zaczęli robić zdjęcia. Gdy byliśmy na miejscu, zameldowaliśmy się w hotelu, gdzie postanowiliśmy odpocząć przed galą.
-Zmęczona?-zapytał Leo.
-Raczej zestresowana.
-Kochanie, będę prawie cały czas przy Tobie.
-Prawie?
-No tak. Nie obrazisz się chyba jak będę miał konferencję prasową itd.?
-Nie.
-Oj Laurka, nie musisz się bać.
-A Ty tak podchodzisz na luzie do wszystkiego?
-Przyzwyczaiłem się do tego. Ty też się przyzwyczaisz to tylko kwestia czasu.
-Wiesz co?-zapytałam.
-Co?
-Kocham Cię, bardzo Cię kocham. Wiem, że przy Tobie nic mi się nie stanie, że mogę czuć się bezpieczna. Nigdy nikogo tak bardzo nie kochałam jak Ciebie.
-Ja Ciebie też. Pamiętaj, że nie pozwolę Cię nikomu skrzywdzić, a kto cię dotknie zginie. Jesteś moją księżniczką i zawsze nią będziesz.
W tym momencie mocno go przytuliłam.
-Mam dla  Ciebie propozycję. Wiem, że to trochę wcześnie, ale chciałbym abyś ze mną zamieszkała.
-Chcę i to bardzo, uwierz. Jeju, jaka ja ja jestem szczęśliwa.- pocałowałam go.
Po chwili:
-Muszę iść na konferencję prasową. Widzimy się później.-powiedział Leo.
-Pa, będę tęsknić.
-Pa-pożegnał mnie buziakiem
_______________________________________________________________________
Wiem, nudny, najgorszy rozdział. Mało akcji.
No, ale...
Ciąg dalszy w następnym rozdziale. 
Obiecuję, że będzie ciekawszy.
Do następnego!;*

wtorek, 13 stycznia 2015

Rozdział 7

      -Wsiadaj, jedziemy do szpitala-powiedział Lionel.
Messi pędził do szpitala jak najszybciej się dało. Byliśmy na miejscu. Biegłam do budynku.
-Gdzie leży Ciara Wate?-zapytał Leo, bo ja byłam tak roztrzęsiona, że nie mogłam nic powiedzieć.
-A kim państwo dla niej są?-spytała recepcjonistka.
-Ta pani jest jej siostrą-Messi wskazał na mnie.
-No dobrze, pani Ciara jest w tej chwili operowana. Potem zostanie przeniesiona do sali nr 5. O reszcie dowiedzą się państwo od lekarza.
-Dziękujemy, chodź Laura-poszliśmy pod salę operacyjną. Próbowaliśmy się czegoś dowiedzieć, ale nikt nie chciał nam nic powiedzieć. W końcu usiedliśmy i czekaliśmy.
-Leo, a jak one się dowiedzą, że nie jestem jej siostrą?-spytałam po cichu, gdy się trochę uspokoiłam.
-Spokojnie kochanie, nikt nie będzie sprawdzał, a jeśli nawet to Ciara jak się obudzi to potwierdzi.
-Jak się obudzi...
-Nawet tak nie mów! Nie wiemy przecież co się stało nawet. Spokojnie, nie płacz, jestem przy tobie. Porozmawiajmy o czym innym, ok?-przytulił mnie.
-Ok. A tak poza tym widziałeś jak ta recepcjonistka się na ciebie patrzyła?
-No i co?
-Ładna była nawet.
-Ale nie ładniejsza od Ciebie. Nie musisz być zazdrosna, żadna inna kobieta się nie liczy oprócz Ciebie-pocałował mnie w czoło.
-Jesteś kochany-odpowiedziałąm.
W tym momencie wyszedł lekarz.
-Panie doktorze co z nią?-pytałam zestresowana.
-Pani Laura?
-Tak.
-Pani przyjaciółka uprawniła panią do przekazywania informacji o jej stania zdrowia, więc zapraszam do gabinetu.
-Leo, zaczekasz?
-Tak-dałam mu buziaka w policzek-kochany jesteś-i weszłam do gabinetu.
-Co z nią?-pytałam
-Wszystko w porządku. Pani przyjaciółka przeszła operację. Wszystko jest w normie. Możemy być dobrej myśli.
-A co się właściwie stało?
-Pani Wate miała wypadek. Uderzył w nią nadjeżdżający samochód. Pani Ciara miała dużo szczęścia, że nic poważniejszego się nie stało. Musieliśmy wyjąć szkło, które pozostało w ciele i to wszystko. Wszystko jest już w porządku.
-Całe szczęście. Jest jeszcze coś panie doktorze. Bo widzi pan, recepcjonistce powiedziałam, że jestem siostrą Ciary, bo inaczej by mnie przecież nie wpuściła.
-Nie ma problemu. Nie zdążyłem powiadomić, że panią miała wpuścić. Nie musi się pani o to martwić.
-Dziękuję. Mogę się zobaczyć z Ciarą?
-Tak, leży w sali nr 5. Jest słaba, ale przytomna.
-Dziękuję za wszystko.
-Nie ma za co.
Wyszłam. Leo już na mnie czekał.
-I co z nią?-spytał.
-Nic się nie stało na szczęście. Musiała tylko mieć usunięte resztki szkła i tyle. Mogę się z nią zobaczyć.
-Uff, ulga. To idź do niej.
-Idziesz ze mną-zapytałam.
-A nie będę przeszkadzał?
-No coś ty. Ucieszy się na twój widok.
Weszliśmy do sali. Leżała przypięta do różnych aparatur.
-Hej-Powiedziałąm
-Laura, przepraszam Cię za kłopot.
-Nie przepraszaj. Najważniejsze, że jesteś cała.
-Leo? Co ty tu robisz? Pogodziliście się? Jesteście razem?-no tak zauważyła, że trzymamy się za ręcę.
-Tak, jesteśmy razem- odpowiedziałam na co Messi się uśmiechnął.
-Jeju, jak ja się cieszę.
Gdy Ciara zasnęła Leo odwiózł mnie do siebie, bo w samochodzie zasnęłam. Rano pojechaliśmy od razu po Ciarę, bo dostała wypis i mieliśmy ją odwieźć. Zostałam u przyjaciółki, bo Messi miał trening. O 14:00 zaprosił mnie na obiad. Miał mnie o coś zapytać.
-Laura, wiesz, że 12 stycznia mam galę Złotej Piłki?
-Tak, wiem.-odpowiedziałam jedząc obiad.
-I chciałbym abyś poszła tam ze mną jako moja partnerka.
-Ja?!-zakrztusiłam się.
-Tak. To zgadzasz się?
-Tak, ale w jakim charakterze tam pójdę?
-Mojej dziewczyny. Przecież jesteśmy razem-uśmiechnął się.
-No tak, ale boję się pokazać ludziom. Po prostu nie wiem czy dam radę.
-Będzie fajnie, zobaczysz. Będę cały czas przy tobie.
-No to zgadzam się. Ale chwila! Muszę kupić jakąś ładną sukienkę. Makijażem zajmie się Ciara a sukienkę kupić pomoże mi Neymar. Tylko nie mam kiedy wybrać się na zakupy.
-Możemy wybrać się choćby teraz. Dzwoń po Neymara i idziemy.-powiedział Messi
-Ok
-Hej Ney, mam prośbę, bo wybieram się z Leo na galę Złotej Piłki i nie mam sukienki...Tak jesteśmy razem...To pójdziesz z nami? Naprawdę? Super, widzimy się za chwilę.
Poprzymierzałam kilka sukienek aż znalazłam tą jedyną. Nawet spodobała się ona Leo.
-Ślicznie w niej wyglądasz-stwierdzili obydwaj panowie.
-No tak, tylko, że jest mały problem... Nie wezmę jej, bo mnie na nią nie stać.
-Ja zapłacę, to nie problem-stwierdził Leo.
-Nie, nie Leo, nigdy się nie zgodzę...
-Nie ma mowy, że jej nie weźmiemy, wglądasz w niej przecudnie. Jest stworzona dla ciebie. Będziesz najpiękniejsza na gali.
-Potwierdzam-powiedział Ney.
Kłóciłam się z Messim, ale postawił na swoim i kupił tą sukienkę. Dałam mu buziaka i zaproponowałam, że stawiam lody za to.
Świetnie spędziłam czas z Messim i Neymarem. Oczywiście paparazzi zrobili mi i Lionelowi zdjęcia jak szliśmy za rękę.
O 20;00 Messi odwiózł mnie do Ciary. Nie mogłam jej samej zostawić na tak długo aż. Jest dość słaba jeszcze.
-Nie jesteś zły za to, że nie spędzę tego czasu z Tobą?- spytalam Leo.
-Nie, musisz pomóc przyjaciółce to normalne.
-To pa, do jutra
-Do jutra-pożegnaliśmy się buziakiem i przytuliłam go- dziękuję za wszystko.
Siedziałyśmy z Ciarą i oglądaliśmy film. Ona zasnęła a ja weszłam na laptopa. Oczywiście pisali już o "nowej miłości Messiego" i że "Leo Messi ma dziewczynę, zdjęcia na dowód". Ludzie są chorzy, nie mają swojego życia, tylko wtrącają się w czyjeś-pomyślałam.
Poszłam spać około 23:00.
_________________________________________________________________________________
Hej!
Nadrabiam i szybko staram się dodawać rozdziały.
wiem, że bezdnadzieja.
Do następnego! ;*
 

sobota, 10 stycznia 2015

Rozdział 6

            Minął kolejny miesiąc. Postanowiliśmy rozstać sie z Sandro. Oboje stwierdziliśmy, że to nie było to, czegoś brakowało w tym związku. Może tak zwanej chemii.
Po rozstaniu najbardziej wspierali mnie Neymar i Ciara.
Możecie zapytać "a co z Leo?", ale uwierzcie, że sama chciałabym to wiedzieć.
Zaczął mnie unikać od kiedy na treningu powiedzieliśmy z Sandro, że jesteśmy razem. Kiedy udało mi sie go wreszcie spotkać sam na sam i spytać co sie dzieje odpowiedział, że nic i odszedł. Więcej nie rozmawialiśmy. 
Tęsknię za nim, bo w końcu był/jest moim najlepszym przyjacielem.
*******
Dzisiaj miałam wolne i postanowiłam spotkać się z Neymarem. Chciałam, aby mi pomógł w zakupach (on ma gust). Czekałam długo przed Ciutat Esportiva aż postanowiłam wejść i zobaczyć czemu trening tak długo trwa. Wejście nie było problemem, bo miałam wejściówkę od Leo (no tak, ehh..). Okazało się, że piłkarze omawiali coś z trenerem, dlatego trwało to tak długo. Usiadłam sobie w koncie przy szatni. Myślałam nad Leo, o tych chwilach, które spędziliśmy razem. No i sie popłakałam. Strasznie tęsknię za przyjacielem. Piłkarze chyba zaczęli schodzić sie do szatni, bo zrobiło sie głośno. Całe szczęście, że Ney szedł pierwszy i zauważył jak płakałam. 
-Hej młoda co ty tu robisz? Ty placzesz??  Chodź na zewnątrz, pogadamy-wziął mnie za rękę i wyprowadził z budynku. Usiedliśmy na ławce.
-Mów, co sie dzieje-mówił wyraźnie zmartwiony.
-Nie nic, chwila słabości 
-Powiedz, co sie dzieje, mi możesz przecież zaufać. To przez Sandro?
-Nie, z Sandro wszystko w porządku, postanowiliśmy zostać przyjaciółmi. 
-To o co chodzi?
-O Leo-znowu zaczęłam płakać.-Tęsknię za nim. Nie rozumiem dlaczego mnie unika. To tak cholernie boli. Nie wiem co zrobiłam, że się obraził. Od dnia, kiedy dowiedział sie o moim związku z Sandro tak po prostu przestał sie do mnie odzywać.
-A próbowałaś z nim rozmawiać?
-A myślisz, że nie? Gdy raz mi sie udało go zapytać co sie stało to odpowiedział, że nic i odszedł. Czuję jakby jakaś cząstka mnie sie urwała i wypaliła. Przecież byliśmy przyjaciółmi i co sie stało-płakałam.
-No to juz wszystko wiem...-powiedział Junior.
-Co wiesz??!
-Laura ty sie w nim zakochalas. I to chyba ze wzajemnością....
-CO?!!!! Ja w Leo, ale jak.
-A nie było tak, że jak byłaś w jego towarzystwie to czułaś się bezpiecznie i na myśl o nim mrowienie w brzuchu?
-Tak, ale...
-To nie jest normalne przy przyjacielu. Laura ty sie w nim zakochalaś.
-No to by wszystko tłumaczyło. Ale co ja mogę na to jak on nie chcę ze mną nawet rozmawiać.. A ty gadasz, że ze wzajemnością..
-Bo ty nic nie rozumiesz.. On sie tak zachowuje, bo załamał się jak dowiedział się o tobie i Sandro. Tego dnia, gdy poszedłem do niego to siedział załamany. Powiedział mi wtedy, że zepsuł swoją szanse, ze nigdy nie bedziesz z nim i, że sie w Tobie zakochał.
-Serio, ja nie wiedziałam. Mógł mi przecież powiedzieć...
-Ale jak? Nie chciał psuć waszego związku i po prostu sie od ciebie trzymać z daleka.
-To co ja mam teraz zrobić?
-Powiedzieć mu o wszystkim. Tyle.
-Myślisz, że to takie łatwe?
-Dasz radę młoda, wierze w ciebie 
-Dziękuje za wszystko co dla mnie robisz-przytuliłam przyjaciela.
-Po to jestem.
-Bo widzisz chciałam żebyś coś dla mnie zrobił..
-Co?
-Pójdziesz ze mną na zakupy, bo muszę kupić sukienkę na urodziny Ciary a nie wiem jaką a ty się znasz i byś mi doradził. Proooszę-zrobiłam błagalną minę.
-Z tobą zawsze. Wiesz jak cie kocham i zakupy z tobą.
-Też cie kocham-rozesmialam sie.
-Ale porozmawiasz z Leo?-zapytał.
-Tak.
I właśnie w tym momencie przeszedł obok nas Messi. Powiedział "narazie" do Neymara. Jeszcze sie na mnie spojrzał i uśmiechnął i poszedł dalej. Odwzajemniłam uśmiech bo co innego miałam zrobić.
-A u niego jakiś przełom?-zapytałam wyraźnie zaskoczona Neya gdy Messi poszedł.
-Nie wiem. Może chce wszystko naprawić.-odpowiedział.
-Nie ważne, chodźmy-powiedziałam.
-Ok.
Poszliśmy do galerii. Spędziliśmy tam 3 godziny. Neymar był chyba jedynym facetem, który lubił zakupy i z chęcią oglądał wszystkie rzeczy na mnie, które przymierzałam. Pamietam jak jeszcze byłam z Sandro i gdy słyszał słowo zakupy to robił wszystko żeby nie iść.
Kupiłam 3 sukienki. Jedna wyjątkowo mi sie spodobała. Była czarna, skórzana, z kieszeniami po boku i złotym zamkiem z tylu i rękawami 3/4.
Wróciłam do domu o 17. Usiadłam z laptopem i weszłam na fb i instagrama. Oczywiście Neymar musiał wstawić zdjęcie z zakupów, gdzie miałam na sobie śmieszna bluzę z uszkami niedźwiedzia. Staliśmy przed lustrem wtuleni w siebie z głupimi minami. Dodał w opisie jakiś cytat o prawdziwych przyjaciołach i "najlepszy dzień, bo spędzony z moja najlepszą przyjaciółką Laurą. Kocham Cię młoda". No i oczywiście oznaczył mnie na zdjęciu. Napisałam w komentarzu "Opis kochany, ale za wstawienie tego zdjęcia cie zabije. Kocham Cię i dzięki za super spędzony dzień.
Akurat miałam napisać do znajomych gdy przyszedł SMS od.... Leo. Napisał czy możemy się spotkać. Odpisałam, że jasne i niech wpadnie do mnie.
Po 30 minutach usłyszałam pukanie do drzwi. Bałam się tego spotkania, ale otworzyłam. 
-Cześć, wchodź-zaprosiłam go do środka.
-Hej, możemy porozmawiać-powiedział gdy usiedliśmy na sofie.
-Jasne, a o czym?-spytałam 
-Chciałem Cię przeprosić za moje zachowanie. Byłem głupi, że przestałem się do Ciebie odzywać.
-Przeprosiny przyjęte-powiedziałam.
-Jest jeszcze coś.
-Co?
-Bo widzisz. Uznałem, że mimo wszystko nie mogę tego w sobie dusić. Laura, ja cię kocham...
I w tym momencie mnie zatkało. Niby wiedziałam to od Neymara, ale nie wzięłam tego do siebie wtedy. A teraz sam Leo wyznał mi miłość.
-Jeśli nie czujesz tego samego co ja to rozumiem. Mam nadzieje, że jednak zostaniemy przyjaciółmi. To ja juz pójdę.
Nadal nie mogłam nic z siebie wydusił, ale po chwili gdy wyszedł ocknęłam się.
Dogoniłam go na dworzu.
-Leo zaczekaj!-zatrzymał sie-ja ci nie powiedziałam najważniejszego. Zatkało mnie po tym, co mi powiedziałeś. Ja też cię kocham!
-Naprawdę, jezu jaki ja jestem szczęśliwy-wziął mnie na ręce i zakręcił dookoła a gdy mnie postawił to sie pocałowaliśmy. To była chyba najszczęśliwsza chwila mojego życia. Potem poszliśmy na spacer trzymając sie za ręce i ciesząc się sobą. W pewnym momencie zadzwonił telefon.
-Halo?
-Pani Laura Gonzalèz przy telefonie?
-Tak to ja.
-Pani przyjaciółka Ciara Wate miała wypadek.
-Jak to!!?? To sa jakieś żarty prawda??
-Nie. Pani Ciara przechodzi właśnie ważna operacje. Więcej sie pani dowie jak sie spotkamy.
-Dziękuje za informacje. Do zobaczenia.
Gdy sie rozlaczylam chwile stałam bez ruchu a za chwile zaczęłam płakać.
-Laura co się stało??-spytał zaskoczony Messi
-Ciara miała wypadek...
-Pakuj się do samochodu, jedziemy do szpitala.
______________________________________
Wiem, że długo nic nie dodawalam, ale nie miałam pomysłu i komputera. W końcu sie wkurzylam i dodaje ten rozdział z telefonu.
Obiecuje, ze będe dodawać częściej.
Do następnego! ;*