piątek, 28 listopada 2014

Rozdział 2

       Wstałam o 7:00. Zjadłam śniadanie i postanowiłam się ubrać. Nie miałam pojęcia w co. Była 8:30 a ja na 10:00 miałam być gotowa. Po przeszperaniu całej szafy postawiłam w końcu na czarny, krótki top oraz kremową spódniczkę.Włosy spięłam w koka. jeszcze rzęsy i delikatne kreski i byłam gotowa (nie używałam podkładów etc.).
Krótko przed 10:00 był po mnie Messi. Założyłam koturny i mogliśmy wychodzić.
-Ale ładnie wyglądasz-zaczął rozmowę.
-Dzięki, ale zawsze tak wyglądam-odpowiedziałam.
-W takim razie zawsze ładnie wyglądasz-uśmiechnął się.
-Bez przesady-zaśmiałam się.
Całą drogę samochodem śpiewałam piosenki, które leciały w radiu a Leo śmiał się ze mnie.
Wreszcie byliśmy na jednym z boisk na Ciutat Esportiva. Przyglądałam się całemu treningowi aż Leo zawołał mnie na boisko. Na początku wahałam się, ale postanowiłam zaryzykować.
-Chłopaki to jest Laura- przedstawił mnie Messi innym zawodnikom.
-Hej- przywitałam się nieśmiało.
Wszyscy mi się po kolei przedstawili (chociaż to bez sensu, bo przecież znałam moich ulubionych piłkarzy;) ).
-Hej, jestem Sandro- puścił mi oczko.
-Hej, hej- odpowiedziałam- miło mi.
-Mi też- uśmiechnął się.
Chłopacy zaproponowali mecz. Oczywiście Lionel nagadał im, że grałam w nogę w klubie piłkarskim. Chcieli, abym z nimi zagrała. Mimo iż nie grałam bardzo długo, zgodziłam się.
Wyszło tak, że ja i Leo mieliśmy wybierać. Ja wybrałam m.in. Neymara, Ter Stegena, Bartrę, Sandro itd., a on Suareza, Bravo, Masherano, Xawiego...
Grając poczułam się jak małe dziecko, gdy grałam na podwórku z kuzynami.
Po wygranym meczu przez moją drużynę byłam zmęczona, ale zadowolona, bo mecz był świetny.
Gdy inni poszli do szatni, ja z Sandro graliśmy między sobą. Ciągle się ze mną droczył. W pewnym momencie rzucił się na mnie.
-Co ty robisz idioto?!!- krzyknęłam.
-Za to, że mi nie podałaś piłki, tylko sama strzelałaś.
-Myślisz, że się poddam?? To patrz!!
Zaczęłam go łaskotać. Śmiał się wniebogłosy.
-Proszę, Laura, przestań, błagam- ledwo wybełkotał.
-Jak powiesz, że się poddasz.
-Ok, ok, poddaje się!
-No!
-Uff, ulga- odetchnął- to co idziemy?
-Ja wracam z Leo.
-Ok, idziecie na randkę?
-Hahahaha, bardzo śmieszne- odrzekłam.
-Oj, nie obrażaj się, ja tylko żartuję. Może pójdziemy o 16:00 do wesołego miasteczka? Nie mam z kim iść- zrobił smutną minę.
-Pod warunkiem, że nie będziesz gadał głupot- odrzekłam.
-Czyli jesteśmy umówieni?
-Tak.
-To do 16;00, pa.
-Pa.
Poszłam na parking, gdzie czekał na mnie Leo. Wsiadłam do samochodu.
-Przepraszam, długo czekasz?- spytałam.
-Nie- odpowiedział.
-Na pewno?- upewniłam się.
-Tak. Masz jakieś plany na dziś?- spytał.
-Mam. Najpierw mam spotkanie o pracę w tej kawiarence, gdzie podobno często bywasz.
-Tej obok Camp Nou?
-Tak.
-Ooo, to będziemy się częściej spotykać, bo ja tam jestem praktycznie codziennie- uśmiechnął się.
-Też się cieszę- odwzajemniłam uśmiech- potem idę do wesołego miasteczka z Sandro.
-Oooo- puścił mi oczko.
-Leo, proszę cię- zrobiłam obrażoną minę.
-Dobra, dobra, ale Sandro to fajny chłopak. I przystojny- puścił mi oczko.
-Przestań.
Byliśmy na miejscu.
-Powodzenia. Uda ci się, wierzę w ciebie- dodawał mi otuchy- dostaniesz tą pracę- przytulił mnie.
-Dzięki Leoś za wszystko, naprawdę- mówiłam- napiszę ci potem sms jak poszło. Albo na facebook`u.
-Trzymam cię za słowo, papa.
-Papa- pożegnałam się.
Weszłam do budynku, gdzie miałam mieć rozmowę o pracę.....
__________________________________________________
Ciąg dalszy w następnym rozdziale.
Wiem, że długo nie dodawałam, ale miałam tyle nauki na głowie, że szok, ale to nadrobię spokojnie.
Wiem, że bezdadziejny rozdział, ale nie mam weny, co zrobię.
Do następnego!;* ~Tolka 

niedziela, 23 listopada 2014

Rozdział 1

Wpadłam na..... na samego Messiego:
-Przepraszam...ja nie chciałam, naprawdę- przemówiłam jąkając się.
-Nic się nie stało. Jak tu trafiłaś? Tu nie wpuszczają kibiców...
-Nie wiem, nie było ochroniarzy, zgubiłam się-mówiłam nadal onieśmielona.
-Nie martw się, pomogę Ci. Jestem Leo,- szeroko się uśmiechnął.
-Dziwnie byłoby gdybym nie wiedziała kim jesteś. Ja jestem Laura.-przedstawiłąm się już trochę bardziej ośmielona.
Leo zaśmiał się. Uparł się, abym poszła z nim na obiad. Zgodziłam się, no bo nie wypadało odmówić najlepszemu piłkarzowi świata. Na początku było mi trochę niezręcznie, ale potem gadaliśmy jakbyśmy się znali dobre kilka lat.On dowiedział się o mnie m.in że przyjechałam do Barcelony aby zacząć nowe życie, że chcę uczyć w-fu, że jestem cule, że kibicuję Barcy od 14 lat, że on sam jest moim ulubionym piłkarzem i ogólnie o mnie i mojej rodzinie. Ja natomiast dowiedziałam się o nim tego, że nie ma dziewczyny, przyjaźni się z Neymarem i opowiedział mi ogólnie o sobie, swojej rodzinie i zamiłowaniu do piłki nożnej.
Messi był naprawdę świetnym człowiekiem. Zabawny, miły, uczciwy, szczery i bardo, bardzo skromny. Mimo tego co osiągnął nadal był zwykłym chłopakiem z Rosario kochającym piłkę nożną. Zdziwiłam się, gdy mi powiedział, że nie ma dziewczyny. Stwierdził, że czeka na tą jedyną. Przegadaliśmy całe 3 godziny. Zaprosił mnie na jutro na trening (kiedy się dowiedział, że jeszcze rok temu grałam w damskiej sekcji piłki nożnej w Newells Old Boys to postanowił zobaczyć co umiem, lecz ja stwierdziłąm, że pójdę pod warunkiem, że w charakterze widza). Chciałam bardzo poznać graczy Barcelony, co od zawsze było moim marzeniem.
-To co ja lecę. Będę po Ciebie jutro rano o 10;00. A tak w ogóle mieszkasz w bardzo ładnej dzielnicy- stwierdził Leo.
-I blisko Camp Nou- uśmiechnęłam się.
-No tak. To do jutra Laurka.
-Do zobaczenia Leo- pożegnaliśmy się buziakiem w policzek.
Weszłam do mieszkania. No tak, nawet nie zdążyłam się rozpakować. Zajęło mi to 2 godziny. Ledwo, gdy zdążyłam usiąść ktoś zadzwonił do drzwi. Zdziwiłam się- no bo kto by mógł się dobijać do drzwi.
Otworzyłam i....
-Jezu, Ciara to ty?! Co ty tutaj robisz??!!
-Słyszałam, że się przeprowadziłaś i jestem.
-Jak się cieszę- wyściskałam ją- opowiadaj co u Ciebie!
Ciara od zawsze była moją najlepszą przyjaciółką. Przyjaźnimy się praktycznie od zawsze, od kołyski można powiedzieć. Wyjechałą z Rosario 2 lata temu i więcej się od tamtego czasu nie widziałyśmy. Dowiedziałam się, że mieszka w Barcelonie od roku i mieszka w bloku obok oraz że pracuje w kawiarence jako kelnerka obok Camp Nou. Zaproponowała mi, że skoro szukam pracy to może mi załatwić właśnie tam, gdzie ona pracuje. Ucieszyłam się, że będę pracować z moją najlepszą przyjaciółką i spotykać Messiego (podobno tam często bywa).
Opowiedziałam jej o tym jak poznałam dziś Messiego.
-Serio?! I zaprosił Cię na obiad?? Zazdro laska.
-Czuję, że może być świetnym przyjacielem. Po prostu.-odpowiedziałam.
-Po prostu?? Tylko przyjacielem?! Mówiłaś, że nie ma dziewczyny.
-No i?? Przyjaciel i nic więcej.
-Jasne- odpowiedziała.
Potem postanowiłyśmy obejrzeć film.
***
Wróciłem do domu, gdzie czekał już Neymar. Jak on wszedł? A no tak, dałem mu klucze na wszelki wypadek...właściwie nie wiem jaki, ale nieważne. On  tu już chyba mieszka, bo tak często u mnie bywa.
-Hej stary! Gdzie byłeś tak długo??- przywitał mnie.
-A ty co moja matka? Byłem na obiedzie z dziewczyną...
-Czekaj, czekaj...ty z DZIEWCZYNĄ?!! Oooooo Leoś....- zaczął swoje gadanie.
-Nie rozpłyń się. Poznałem ją jak się zgubiła na Camp Nou. Wpadła na mnie dosłownie. Uznałem, że jest bardzo sympatyczna i zaprosiłem ją na obiad.-odpowiedziałem. Słuchał uważnie.
-Jak ma na imię? Opowiedz coś o niej- zrobił błagalną minę.
-Oj Ney, no dobra. Ma na imię Laura, ma 20 lat, mieszka blisko Camp Nou. Przeprowadziła się dzisiaj z Rosario do Barcelony. Zaczyna nowe studia i chce zostać w-fistką. Grała w damskiej sekcji Newells Old Boys.
- To w tym klubie, co ty grałeś przed Barcą?
-Tak- przytaknąłem.
-I mieszkaliście w tym samym mieście i nigdy się nie spotkaliście??- pytał najwyraźniej zdziwiony.
-Neymar rusz głową. Ona jest 7 lat młodsza. Ja gdy wyjeżdżałem miałem 12 lat a ona 5. Czyli jak ja miałem 7 lat jej na świecie prawdopodobnie nie było. W ogóle Rosario takim małym miastem aż nie jest, bo liczy ponad 1mln ludzi, więc dlaczego sądzisz, że musieliśmy sie spotkać?- zaśmiałem się z Juniora.
-A no tak. Masz rację. Mój błąd.- powiedział zakłopotany.
-A poza tym jesteśmy przyjaciółmi i pewnie tak zostanie, więc co się fascynujesz?
-P r z y j a c i ó ł m i jasne- uśmiechnął się.
-Przestań gadać bzdury i chodź, bo mecz leci.
-Ok
                                       ***
Ciara poszła do siebie. Cieszyłam się z tego, że mam tak blisko przyjaciółkę. Bardzo cieszyłam się również z tego, że poznałam Lionela. bardzo mi się podoba jako człowiek i piłkarz. Możemy być świetnymi przyjaciółmi. Ale muszę przyznać, że ma bardzo ładne oczy i uśmiech...
Rozmyślając tak zasnęłam. Czeka mnie jutro świetny dzień w towarzystwie Lio.
                                       ***
Neymar poszedł wreszcie o 23:00. Wykąpałem się i poszedłem padnięty do łóżka. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Cieszę się, że poznałem Laurę. Jest świetną dziewczyną. Możemy gadać cały czas o wszystkim i o niczym. Poza tym jest bardzo ładną dziewczyną i te jej oczy... moje rozmyślania przerwał sen. Zasnąłem. Muszę się wyspać, bo jutro czeka mnie trening i Laura.
______________________________________
I mamy pierwszy rozdział.
Tak wiem, że masakra i wgl, ale chyba nie mam weny.
Dobra nie ważne, do następnego! ;*
ZAPRASZAM NA MOJEGO NOWEGO ASKA: 
ask.fm/MessiCuleForever

sobota, 22 listopada 2014

Prolog

-Laura już?
-Chwile mamo!!
Zapiełam walizkę i zeszłam na dół. Czekał  na mnie mój brat, który miał mnie zawieść na lotnisko. Przyszła chwila pożegnania. Widziałam, że mama ma łzy w oczach.
-Mamo nie płacz, wszystko będzie dobrze. 
-Dobrze córeczko
Pożegnałam sie. 
Siedziałam w samolocie. Zostawiłam Rosario, aby zacząć życie w moim ukochanym mieście, Barcelonie. Marzyłam obejrzeć Camp Nou, zobaczyć mecz Barçy. Miałam zacząć studia, aby w przyszłości zostać w-fistka. Moje rozmyślania przerwała stewardessa. Byłam na miejscu. Taksówką pojechałam do dzielnicy, w której miałam mieszkać. Okazało sie, że to blisko Camp Nou. Zostawiłam walizki w nowym mieszkaniu i  postanowiłam odwiedzić stadion. Kupiłam bilet, weszłam i wow...
Okazało sie, że piłkarze mieli otwarty trening. Oglądałam go z zapartym tchem. Aż zobaczyłam jego... Jego piękne brązowe oczy....
Właśnie graliśmy na treningu aż zobaczyłem ja.. Jej piękne oczy... Była piękna... Miała piękne wlo....
-Ej Leo, żyjesz?-szturchał mnie Ney. 
-Tak
-Skup sie! Stoisz i sie gapisz na coś-odpowiedział 
-Ja?? Niee. Juz gram.
No ładnie zgubiłam sie! Krążyłam po korytarzach stadionu aż wpadłam na...
___________________________________
Hej! Mamy prolog.
Wiem, że beznadziejny no ale...
Następny rozdział pojawi sie niebawem;). 
Do następnego!;*



BOHATEROWIE

Laura Gonzalèz
Ma 20 lat, pochodzi z Rosario. Przyjechała zacząć nowe życie do Barcelony. Zawsze marzyła tu mieszkać i studiować, kibicuje Barçy, cule.
Lionel Messi
Ma 27 lat, najlepszy piłkarz swiata, ma wszystko oprócz dziewczyny.

Ciara Wate
20 lat, najlepsza przyjaciółka Laury

Neymar 

23 lata, najlepszy przyjaciel Leo.