niedziela, 8 lutego 2015

INFORMACJA

Zapraszam na moje nowe opowiadanie, rownież z Leo Messim. Miłego czytania!
alisa-story.blogspot.com/

piątek, 6 lutego 2015

Epilog

*5 lat pózniej*
Jesteśmy od 5 lat szczęśliwym małżeństwem z Leo. Mamy dwójkę wspaniałych dzieci- 5-letniego Julio oraz 2-letnią Belle. Jesteśmy szczęśliwą rodziną. Planujemy 3-cie dziecko.
Nadal przyjaźnie sie z Neymarem, Shaki, Ciarą, Gerardem, Iriną, Crisem i zawodnikami Barcy. Kocham przyjaciół ponad życie. 
Sandro wreszcie dał mi spokój i znalazł sobie narzeczona. Życzę im jak najlepiej. 
Jestem szczęśliwa.

________________________________
No i koniec ;(
Kończę historie o Laurze i Leo z wielkimi wyrzutami sumienia. Miałam wielki mętlik w głowie czy kończyć czy kontynuować. Jednak zdecydowałam, że nie mam pomysłów i nie ma sensu dalej ciągnąć tej historii. Przykro mi z tego powodu no ale trudno...
Dziękuje wszystkim, którzy czytali moje wypociny. Jestem bardzo wdzięczna (przede wszystkim Agnieszce) za miłe komentarze. Bardzo przywiązałam się do tego opowiadania, dlatego cieżko mi je kończyć. Oczywiście to nie koniec mojego pisania, bo planuje nowe opowiadanie. Link do nowego bloga pojawi sie tutaj jak będe miała pomysł na nowa historie i go założę. Jeszcze raz dziękuje tez za ogromna liczbę wyświetleń. Nie spodziewałam się, że ktokolwiek tu zajrzy, a stało sie inaczej. No nic pozdrawiam i całuje. Widzimy się na nowym blogu! ;*

środa, 4 lutego 2015

Rozdział 13

*Kilka miesięcy pózniej*
-Leo, pośpiesz się, ja rodzę!!!!-krzyczałam, siedząc w samochodzie.
-Juz mam torbę i jedziemy.-odpowiedział wysiadając do samochodu.
Tak, to ten dzien. Rano odeszły mi wody i zdałam sobie sprawe, że rodzę. Mam straszne skurcze. Messi sie tak spieszył, że z prędkością światła dojechał do szpitala. Niestety nie mógł zostać, bo ma arcyważny mecz i musi grać. Była za to ze mną Shakira, która mnie pocieszała w bólu mówiąc "że zaraz będzie po wszystkim i będę miała cudownego synka". Wreszcie po kilku godzinach urodziłam. Nawet nie wiecie jakie to jest uczucie wsiąść pierwszy raz swojego syna na ręce i zdać sobie sprawę, że to moje maleństwo o ktore będe musiała teraz dbać i być za nie odpowiedzialna. Zdać sobie sprawę, że teraz jestem matką. Zrobiłam małemu (a właściwie Shaki zrobiła) takie zdjecie:
I wysłałam je Messiemu pisząc do tego "Kochanie, to nasz syn!!!"
*Messi*
Dostałem wiadomość od Laury. Otworzyłem i oniemiałem.
-No co jest Leo, Szykuj sie na 2 polowe-zaczepił mnie Neymar.
-Ney, zobacz to jest mój syn!!-pokazałem mi zdjecie-rozumiesz stary??? Mam syna!!!!!!-darłem się.
-Co jest chłopaki?-zapytał Bartra.
Pokazałem im zdjecie. I zaczęło sie gadanie i gratulowanie.
-Noo gratulacje stary, nawet podobny do ciebie.
-Słuchajcie chłopaki, trzeba się wybrać z delegacją do Laury i to koniecznie. 
-Tak jest!!! Jutro obowiązkowo!!
~
Po wygranym meczu od razu pojechałem do szpitala. Wszedłem do sali i zobaczyłem Laurę z naszym synkiem na rękach. 
-Oo Lio, wreszcie jesteś-pocałowałem ją na powitanie.-Mogę go na ręce?-spytałem niepewnie.
-Jasne, w końcu to też twoje dziecko.
Delikatnie wziąłem małego na ręce. Czułem się najszczęśliwszy na swiecie mając obok siebie 2 najważniejsze osoby w moim życiu.
-Kocham Was-powiedziałem po cichu do Laury.
-Ja też-odpowiedziała.
*3 dni pózniej*
*Laura*
Wreszcie wracamy do domu! Mam dość szczerze tego szpitala. Za dużo czasu tam spędziłam. 
~
-Zapięty?-spytałam Leo gdy wszedł do samochodu.
-Tak.
Dojechaliśmy do domu. 
-Wreszcie w domu!!!-ucieszyłam się.
-Wreszcie w trójkę-powiedział Messi biorąc małego w foteliki. Ten dzien spędziliśmy ciesząc sie sobą i naszym synkiem. Naszym Julio. Na koniec dnia Leo wstawił na instagrama i fb takie zdjecie:
I napisał:
"Nasze małe szczęście- Julio
Potwierdzam: Tak 4 dni temu urodził mi się syn. Wszystko jest ok, maluch jest zdrowy. Laura rownież czuje się świetnie.
Z góry dziękuję za wszystkie gratulacje. Jestem Wam bardzo wdzięczny za wsparcie, za to, że nawet w trudnych chwilach, Wy kibice nas nie zostawiacie! Tego Wam nigdy nie zapomnę. 
Jeszcze raz dziękuję #hug"
-Aleś się rozpisał.-powiedziałam czytając jego wypociny.
-A co tam. Dzisiaj wszystkim dziękuje. Mam taki dzień. A mały śpi? 
-Tak.A kiedy wpadną chłopcy?-spytałam.
-Prawdopodobnie jutro.
-Leo, mam do ciebie sprawe. Bo widzisz trzeba wybrać chrzestnych. I tak prędzej czy pózniej będziemy musieli to zrobić. Ja proponuję Shakire i Neymara. Zastanawiałam się nad Ciarą, ale doszłam do wniosku, że to Shaki bardzo mi pomogła w czasie ciąży. A Neymar od zawsze bardzo nas wspierał. Ale za to Ciara i Geri mogą być świadkami na naszym ślubie. Zgadzasz się?
-No jasne!!
Po chwili zaczął mnie całować i chciał mnie wziąść na ręce do sypialny.
-Leo, ja jeszcze nie mogę!-zasmiałam się.
-No tak.-zrobił skwaszoną minę.
Obejrzeliśmy jakiś film i zasnelismy. Jednak i tak sie nie wysłaliśmy bo co chwile na zmianę musieliśmy wstawać do Julio. Takie uroki macierzyństwa.
__________________________
No i mamy kolejny rozdział . Osobiście nie podoba mi sie, ale opinia należy do was;).
Do nastepnego!;*