sobota, 22 listopada 2014

Prolog

-Laura już?
-Chwile mamo!!
Zapiełam walizkę i zeszłam na dół. Czekał  na mnie mój brat, który miał mnie zawieść na lotnisko. Przyszła chwila pożegnania. Widziałam, że mama ma łzy w oczach.
-Mamo nie płacz, wszystko będzie dobrze. 
-Dobrze córeczko
Pożegnałam sie. 
Siedziałam w samolocie. Zostawiłam Rosario, aby zacząć życie w moim ukochanym mieście, Barcelonie. Marzyłam obejrzeć Camp Nou, zobaczyć mecz Barçy. Miałam zacząć studia, aby w przyszłości zostać w-fistka. Moje rozmyślania przerwała stewardessa. Byłam na miejscu. Taksówką pojechałam do dzielnicy, w której miałam mieszkać. Okazało sie, że to blisko Camp Nou. Zostawiłam walizki w nowym mieszkaniu i  postanowiłam odwiedzić stadion. Kupiłam bilet, weszłam i wow...
Okazało sie, że piłkarze mieli otwarty trening. Oglądałam go z zapartym tchem. Aż zobaczyłam jego... Jego piękne brązowe oczy....
Właśnie graliśmy na treningu aż zobaczyłem ja.. Jej piękne oczy... Była piękna... Miała piękne wlo....
-Ej Leo, żyjesz?-szturchał mnie Ney. 
-Tak
-Skup sie! Stoisz i sie gapisz na coś-odpowiedział 
-Ja?? Niee. Juz gram.
No ładnie zgubiłam sie! Krążyłam po korytarzach stadionu aż wpadłam na...
___________________________________
Hej! Mamy prolog.
Wiem, że beznadziejny no ale...
Następny rozdział pojawi sie niebawem;). 
Do następnego!;*



1 komentarz:

  1. Bardzo fajnie piszesz masz pomysł i jesteś dobra w tym co robisz. Życzę powodzenia w dalszym pisaniu i oczywiście będę tu wpadać ;)

    OdpowiedzUsuń