Minął miesiąc. Zmieniło się niewiele. Zaczęłam umawiać się z Sandro na randki, ale na razie nie jesteśmy razem (czekam aż to się zmieni). Jest między nami jakaś chemia. Nie jest taki dziecinny jaki był jak się poznaliśmy. Dzisiaj zaprosił mnie na kolację. Zobaczymy jak to się potoczy.
Z Ciarą jesteśmy praktycznie nierozłączne. Jesteśmy jak siostry. Wszystko mogę powiedzieć jej a ona mi. Wiemy o sobie wszystko. Jest super.
Z chłopakami z Barcy jesteśmy jak jedna, wielka rodzina. Bawimy się razem świetnie. Kocham ich jak braci. Pique zawsze mnie broni jak starszy brat. A Neymar gotowy jest zabić kogoś, gdyby choć mnie dotknął (podobnie jak Gerard). Xavi to "pan rada", Dani, Adriano to takie "luzaki" i "modnisie" (Ney też) i dalej by wymieniać...
A i Leo...
To mój naj, naj, najlepszy przyjaciel. Zawsze wie, gdzie ma być, kiedy go potrzebuję, potrafi mnie pocieszyć jak nikt inny, wesprzeć, rozbawić. Potrafimy cały czas ze sobą gadać i nigdy nam się tematy nie kończą. Kocham go przytulać, wtedy czuję się tak bezpiecznie...może to dlatego, że kojarzy mi się z bezpieczeństwem...ale skąd te mrowienie w brzuchu...nie ważne.
********
Siedziałam z Ciarą przy stole jedząc śniadanie.
-Co robisz po pracy?-spytała.
-Wybieram się z Sandro na kolację-odrzekłam.
-Wy już tak od miesiąca. Umawiacie się na randki a i tak nie jesteście jeszcze razem...
-Mam nadzieję, że to się niedługo zmieni-powiedziałam szczerze.
-A Messi?-zapytała.
-Co Messi? Nic Messi. Przyjaźnimy się i tyle.
-Aaaa, oook....
-Chodź, idziemy, bo się spóźnimy.
Dzisiaj pracowałam od 10 do 17. Mieliśmy nową kelnerkę, więc były zmiany i nie musiałam siedzieć do 21:00. Miałam czas żeby przygotować się na randkę z Sandro. Po męczących 7 godzinach skończyłam pracę i poszłam do domu przygotowywać się. Miałam na to ponad godzinę. Najpierw wzięłam ciepłą, pachnącą kąpiel i zajęłam się fryzurą. Moje długie już blond włosy (nie farbuję) wysuszyłam i zrobiłam z nich falowane. Potem zajęłam się strojem. Ubrałam się w krótką, granatową sukienkę z rękawem 3/4, czarne rajstopy i do tego czarne szpilki. Na koniec zrobiłam makijaż, który składał się z czarnych kresek, tuszu czarnych cieni, podkładu i mocno czerwonej szminki.
Akurat na 19:00 byłam gotowa i Sandro był po mnie.
Weszliśmy do pięknej restauracji. Zabierał mnie w dużo różnych miejsc, ale teraz naprawdę się postarał.
-Jak tu pięknie-zachwycałam się.
-Zapraszam piękną panią do stolika-usiedliśmy przy pięknie wystrojonym stoliku, gdzie były różne potrawy.
-Dzisiaj serwujemy pani ulubione potrawy-mówił. Był śmieszny, gdy tak mówił.
-Ojeju, dziękuję bardzo.
Zajadaliśmy się i rozmawialiśmy. Po kolacji zaprosił mnie na spacer.
-Bo widzisz chcę ci coś powiedzieć tylko nie wiem jak..-mówił wyraźnie zestresowany.
-Po prostu powiedz... Nie bój się. Nie owijaj w bawełnę.
-No dobrze... Podobasz mi się-powiedział bardzo, bardzo cicho jednak ja to usłyszałam.
-Ty mi też-odpowiedziałam.
-Naprawdę??
-Tak.
W tym momencie pocałowałam go. To była wspaniała chwila.
Potem odprowadził mnie pod blok. Szliśmy przytuleni, ciesząc się sobą. Pożegnaliśmy się buziakiem w usta i przytuleniem. Weszłam do mieszkania. Ciara na mnie czekała.
-I co? Jak randka?-zaczęła wypytywać.
-Było wspaniale.
-Jesteście razem?
-Tak
-Iiiiiiiiiii, jak ja się cieszę!!! Opowiadaj mi wszystko jak było.
Opowiedziałam jej wszystko o randce, pokolei.
-To kiedy się wszystkim pochwalicie?-zapytała.
-Jutro, na treningu postanowiliśmy wszystkim powiedzieć.
-Świetnie! Boże, jak ja się cieszę-wyściskała mnie-dobra lece dobranoc kochana!-pożegnałyśmy się przytulaskem.
Poszłam spać. Zasnęłam od razu.
Następnego dnia obudziłam się o 8:00. Musiałam wstać, bo o 10:00 był trening. Ubrałam się w dżinsowe spodenki i czarny cropp top, który odsłaniał mój idealny i umięśniony brzuch. Na nogo new balance i wyszłam. Sandro był chwilę później po mnie.
Byliśmy na miejscu. Obserwowałam trening. Sandro co chwilę robił do mnie głupie miny. Zauważyłam Leo. Stęskniłam się za nim, bo dawno się nie widzieliśmy. Po treningu dosłownie się na niego rzuciłam.
-Hej młoda-puścił mnie i uśmiechnął się.
-Dawno się nie widzieliśmy-mówiłam.
-Wiem, nadrobimy to.
-Słuchajcie mamy wam z Laurą coś do powiedzenia-zaczął Sandro.
-Jesteśmy razem-dokończyłam.
Wszyscy zaczęli nam gratulować. Leo mnie wyściskał tak, że omało się nie udusiłam.
Po treningu poszłam z Sandro na obiad.
*Neymar*
Po treningu postanowiłem pójść do Leo.
Był jakiś przygnębiony.
-Leo co się stało, chodzi o Laurę prawda?-spytałem. Nic nie odpowiedział.
-Wiedziałem.
-Co wiedziałeś?! Że zepsułem swoją szansę?! Że nigdy z nią nie będę. Że jest z innym i nic do mnie nie czuje? Że się w niej zakochałem?-krzyczał wręcz.
-Leo, stary...musisz jej o tym powiedzieć..-przytuliłem przyjaciela..
-To nie ma sensu. Ona jest z kim innym. Muszę to zaakceptować..
-Skoro tak sądzisz...
___________________
I mamy 5 rozdział.
Musiałam przesunąć akcję o miesiąc, bo tak to by się nic nie stanie.
Powiem tyle, że dużo się jeszcze zmieni..
Do następnego!;*
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńSuper notka. Laura i Sandro hmm...... Miałam nadzieję, że Laura będzie z Leo i szczerze mówiąc wciąż na to liczę. Czekam na następną notkę i Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuń