czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 10

                     *Pique*
       Właśnie jadę do Messiego. Nie wiem co mu zrobię, ale nie ręczę za siebie. Jak on mógł zrobić coś takiego Laurze. Nie należało jej sie to. Przecież byli taką dobraną parą. 
Zaparkowałem samochod i zapukalem do drzwi. Otworzył. Wszedłem do środka.
-Powiedz mi coś ty najlepszego zrobił?-krzyczałem.
-Geri, to nie tak-powiedział załamanym głosem.
-No to powiedz mi jak było, czekam.
-To Rita sie na mnie rzuciła.
-I ja mam w to uwierzyć? Śmieszne.
-Wysłuchaj mnie. Przyszła do mnie powiedzieć mi, że jej sie podobam. Ja odpowiedziałem, że nic z tego i ze kocham Laure a ona zaczęła krzyczeć, że i tak z nią będe, że jestem tylko jej i rzuciła sie na mnie. Wtedy pewnie zobaczyła to Laura. Udało mi sie ją odepchnąć, ale było za późno...-opowiedział.
-Nie kłamiesz?-spytałem.
-Nie stary, dobrze wiesz, że jak bardzo kocham Laure i tylko z nią chcę być.
-No tak, ty nigdy nie kłamiesz. Sory Lio, że tak na ciebie naskoczyłem, ale wiesz...
-W porządku. Tylko powiedz mi, co ja mam teraz zrobic?-spytał.
-Musisz jej to wytłumaczyć.
-Nie uwierzy.
-Uwierzy, ona wie jaka jest Rita. 
-ok, spróbuję.
-Dobra, widzimy się na treningu, pa.
-pa
             *Laura*
Siedziałam z Shakira i Milankiem. Źle się czułam, ciągle miałam nudności. Tak już od kilku dni. Akurat gdy wróciłam z łazienki Shakira powiedziała:
-Laura ja już chyba wiem co Ci jest.
-Co?-spytałam.
-Nie jesteś czasem w ciąży?
-Co??
-Masz te same objawy co ja miałam gdy byłam w ciąży z Milanem.
-Ale jak to możliwe?
-Nie wiesz skąd sie biorą dzieci? Chyba, że ty z Leo nie...
-Nie o to chodzi. Zabezpieczyliśmy się, więc jak to możliwe?
-Normalnie. Zdarza się tak po prostu. Nie możesz być przecież w 100% pewna, że nie zajdziesz w ciąże. Najlepiej będzie jak kupisz test ciążowy. Albo nie, najlepiej ja pójdę a ty zostań z małym-powiedziała.
-Dzięki Shaki.
-Nie ma za co.
Poszła. Ja bawiłam się z Milankem. Wróciła po 30 minutach. 
-No idź zrób ten test. Pamiętaj 2 kreski to  wynik pozytywny. 
-Pamiętam. Tylko strasznie się boję.
-Musisz go zrobić, będzie dobrze. 
-No dobra idę.
                      *Shakira*
         Laura długo nie wychodziła z łazienki, więc postanowiłam iść zobaczyć co sie dzieje. Zapukałam. Otworzyła zapłakana.
-Wynik jest pozytywny, jestem w ciąży.-płakała.
-Ale nie ma co płakać. Hej młoda, powinnaś sie cieszyć.
-Tak? Zostanę sama. Leo mnie zdradził.
-Nie sądzę, aby to była prawda. Przecież Leo mówił, że ta Rita jest jakaś nienormalna. On cie kocha, nie zrobiłby ci tego. Musisz z nim porozmawiać, dać wyjaśnić. Nie dałaś mu wytłumaczyć. Tak nie można.
-Masz rację, pójdę dzisiaj z tobą na trening i z nim porozmawiam. 
-Ale masz nudności. 
-Dam radę.
-No dobrze.
O 11 pojechałyśmy na trening.
                   *Messi*
Byłem na treningu. Nagle zauważyłem Shakirę z Milanem i... Laurę. Chciałem z nią jak najszybciej porozmawiać. Wreszcie doczekałem końca treningu. Wyszedłem z Ciutat Esportiva. Szukałem wszędzie Laury, ale nie mogłem jej nigdzie znaleźć. Okazało sie, że czekała na mnie obok mojego samochodu.
-Laura możemy porozmawiać?-spytałem.
-Po to tu jestem. Czekam na wyjaśnienia o ile masz co mi coś do powiedzenia-rzekła stanowczo.
Wytłumaczyłem jej wszystko o Ricie.
-Leo, ja przepraszam, że cie niesłusznie oskarżyłam i nie dałam wyjaśnić, ale to co zobaczyłam.....
-Nie masz za co przepraszać, rozumiem. Czyli wszystko po staremu?
-Tak-przytuliła mnie. 
                    *Laura*
Szlam i rozmawiałam z Leo aż nagle zachciało mi sie wymiotować. Dobrze, że w pobliżu były jakieś toalety (miałam wielkie szczęście, że były) to szybko do nich pobiegłam. Gdy wróciłam Messi zapytał zmartwiony?
-Co się dzieję?
-Wymiotować mi sie chciało-odpowiedziałam.
-Zatruwalaś się czymś?
-Nie.
-To co się stało?
-Leo, bo ja.....
-Co?-zapytał.
-Jestem w ciąży....
-Co?! Naprawdę?! Będę ojcem!!!-wziął mnie na ręce i zakręcił dookoła. 
-Bo znowu będę wymiotować-smielismy sie.
Następnego dnia wszyscy juz o tym wiedzieli. Neymar sie pytał, czy będzie chrzestnym. Wszyscy mi gratulowali i chcieli być chrzestnymi.
Gdy wróciliśmy z Messim do domu on zaczął mi wygadywać:
-Wiesz kochanie jak to będzie chłopiec to kupię mu koszulkę Barcelony i bedziesz z nim chodzić na wszystkie mecze od małego, żeby pokochał ją tak jak ja.
-A jak będzie dziewczynka?-pokazałam mu język.
-To też będzie piłkarką jak tatuś. A jak nie to będzie córeczka tatusia, moją małą księżniczką. 
-I będzie rozpuszczona doszczętnie. A tak serio muszę jutro iść do ginekologa na badania. Pójdziesz ze mną.
-Tak.-pocałował mnie i przytulił.
-A kto będzie chrzestnym?
-Ty już o tym myślisz?-zaśmiałam się
-Poważnie. Chrzestnym mógłby zostać Neymar w końcu to nasz najlepszy przyjaciel.
-No w sumie tak. A Geri albo Aguero?
-A no tak. Ciężki wybór. To jeszcze się pomyśli a chrzestną?-zapytał.
-Shakira albo Ciara. Nie mam pojęcia którą wybrać.
-Widzisz maluchu jaka ta twoja mama jest niezdecydowana?-pogłaskał mnie po brzuchu. 
-Jeszcze dziecko się nie urodziło a ty już go rozpuszczasz?
-No w końcu teraz będzie nas trzech. Będziemy rodzinka-powiedział Leo. 
-Kocham Cię-powiedziałam.
-Ja Ciebie też.
Wtulilam się w niego. Nawet nie wiecie jaka jestem szczęśliwa.
-Ale dziecka mi nie rozpuscisz-rzekłam.
-To zobaczymy.-odpowiedział.
___________________________________
No i mamy dwucyfrowa 10!
Nie wiem czy dobrze ciągnę akcje, ale ten rozdział wymyśliłam pisząc go. Za każdym razem pisząc rozdział na świeżo przychodzą mi pomysły do głowy co napisać. 
No nic, czekam na opinie i 
Do następnego!;*

1 komentarz:

  1. Świetny, wspaniały, genialny, niesamowity. Boże tak pogodzili się no i szykuję się wspaniała rodzinka. Nie mogę już się doczekać następnego. Bardzo podoba mi się ich przedrzeźnianie o rozpieszczeniu i ogólnie rozdział wspaniały. Już się powtarzam, więc Pozdrawiam i pisz szybciutko następny :*

    OdpowiedzUsuń