Minęło kilka miesięcy. Jestem w 4 miesiącu ciąży. Mój brzuch jest widoczny. Wreszcie jest lato, wymarzone lato i ciepło. Niedługo wylatujemy z Messim do Rosario, aby poznać nawzajem nasze rodziny i powiedzieć im o mojej ciąży.
Te miesiące minęły spokojnie. Leo stał się strasznie nadopiekunczy, najlepiej całą ciążę by kazał leżeć i nic nie robić, nigdzie nie wychodzić.
A dzisiaj wybieramy się do ginekologa, aby zobaczyć, czy dziecko jest zdrowe i poznać płeć. Ja nie chcę znać, chcę poczekać do porodu, ale Messi się uparł i stwierdził, że nie wytrzyma z ciekawości, więc poznamy dzisiaj.
~~~
-Laura idziesz?-wolał Messi, zabiegany od rana.
-Zaraz, skończę jeść batonika-odpowiedziałam.
-Jezu, ile można jeść-rzekł gdy wsiedlismy do samochodu. Ja w tym czasie zajadałam kolejnego.
-Uroki bycia w ciąży. I tak przytyłam już prawie 10kg, więc gdy urodzę nie będę miała figury sprzed ciąży kochanie.
-Dla mnie i tak zawsze będziesz idealna.
-Przestań się podlizywać. A skoro już jedziesz po paliwo to kup mi jeszcze batonika.
Po kilkunastu minutach czekaliśmy przed gabinetem. Leo cały czas chodził w koło.
-Co boisz się?-spytałam.
-Tak, a ty nie?
-Nie. Nie ma się czego bać. Jesteśmy razem i damy radę-przytuliłam go.
-Bądź tak miły i podaj z mojej torebki tabliczkę czekolady, bo zgłodniałam.
-Oj kochanie-zaśmiał się.
W tym momencie zawołał nas lekarz. Weszliśmy do gabinetu. Zrobił USG. Leo się chyba wzruszył i napatrzeć się nie mógł. Złapałam go za rękę mówiąc -Kochanie to nasze dziecko.
Po badaniu lekarz dał nam zdjęcia usg i powiedział:
-Z dzieckiem jest wszystko w porządku. Rozwija się prawidłowo.
-A płeć?-zapytał Messi
-Będą państwo mieć pięknego synka.
Euforii Lionela nie było granic.
-Będę miał syna!!!!!-wręcz krzyczał.
Wróciliśmy do domu. Ja siedziałam na kanapie jedząc lody. Messi dosiadł się po chwili.
-Myślałaś już nad imieniem dla naszego synka?
-Chciałam tak po hiszpańsku. Podoba mi się Julio, ale decyzja należy też do ciebie Leo.
-Julio bardzo mi się podoba. Może tak zostać.
-Naprawdę? Super!
-A co z wyjazdem do Rosario?-spytał.
-Pogadamy o tym jak mi przyniesiesz te pączki co leżą w kuchni.
-Ty to masz spust-przyniósł mi.- wiec tak zarezerwowałem bilety na za tydzień.
Dogadaliśmy się, że najpierw jedziemy do niego a potem do mnie.
Następnego dnia Messi szedł na trening. Wziął zdjęcia malucha z usg, bo stwierdził, że koniecznie musi pochwalić się chłopakom.
*Messi*
Pochwaliłem się chłopakom zdjęciem małego Julio. Po treningu wybrałem się z Neymarem do Pique.
-No stary mów o co chodzi wreszcie-zapytał Neymar.
-Chcę się oświadczyć Laurze-odpowiedziałem.
-No wreszcie!-rzekli.
-Ale nie wiem jak to zrobić.
-Na pewno nie rób tego przy kolacji i świecach, bo od razu się zczai.-rzekł Pique.
-A zresztą to już niemodne. Lio słuchaj mam pomysł. Oświadcz się jej w Rosario.-stwierdził Neymar.
-Zaprowadź ją na to boisko, gdzie grałeś gdy byłeś mały.-dodał Gerard.
-To jest genialny pomysł. Wystarczy tylko kupić pierścionek zaręczynowy. Jezu chłopaki kocham was!!!!-wykrzyczałem.
-Ale bez takich.-odrzekł Ney. Wszyscy sie smielismy.
*Laura*
Gdy Leo nie było siedziałam przed telewizorem, oglądając mecz i jedząc całą michę popcornu. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Myślałam, że to Shaki albo Messi zapomiał kluczy, lecz był to ktoś, kogo w życiu bym się nie spodziewała...
-Sandro? Co ty tu robisz??
___________________________________
I kończę w takim momencie.
Ojeju, mamy już 11 rozdział. Szybko to leci.
No nic, mam nadzieje ze sie podoba i
Do następnego! ;*
Zacznę od hmm... Bardzo podoba mi się euforia szczęścia Leo jak dowiedział się, że to będzie synek. Świetne też jest dokuczanie przez niego Laurze z tym jej jedzeniem haha. Ojej Leo chce się oświadczyć <3 Co ten Sandro chce, oby się nie pokłócili. Czekam na następny i Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuń