*11stycznia*
Wstałam o 12. Jest niedziela, więc nigdzie mi się nie śpieszy. Wzięłam prysznic i zjadłam śniadanie. Napisałam do Ciary czy będzie na meczu dzisiaj. Postanowiłam się w końcu ubrać. Postawiłam na legginsy, koszulkę Barcelony z nr 10 (czyli Messiego, sam mi ją podarował i chce, abym ją założyła na dzisiejszy mecz). Na nogi założyłam moje czarne nike roshe. Włosy spięłam w wysokiego koka. Tak, pierwszy raz w życiu idę na mecz mojej ulubionej drużyny. Czeka ich ciężkie starcie z Atletico Madryt. Mam nadzieję, że wygrają mimo wszystko. Przecież są zmotywowani i głodni zwycięstw. Ale nieważne. O 14:00 miałam pójść po zakupy. Poszłam do najbliższego marketu. Podczas zakupów ludzie się na mnie patrzyli. Nie wiem czy to przez koszulkę (zapomniałam, że ją mam na sobie) czy rozpoznali, że to ja jestem "ta od Messiego". Wyszłam i zobaczyłam pełno paparazzi. No ładnie. Udało mi się jakoś przejść przez ten tłum. No tak, teraz będę sławna, bo jestem ze słynnym piłkarzem.
Wróciłam do mieszkania, odstawiłam zakupy i wzięłam telefon. Ciara mi odpisała "Będę na meczu, możemy się spotkać o 19 przed stadionem:)". Odpisałam, że ok i postanowiłam napisać do Messiego "Hej, co porabiasz?". Po chwili odpisał "Jemy obiad z chłopakami. A co tęsknisz?". Zadzwoniłam do niego:
-No co tam księżniczko? Tesknisz za mną?-odebrał.
-Głupi jesteś, wiesz?-odparłam.
-Ale mnie kochasz.
-A tak serio. Nie będzie mnie na meczu. Źle się czuję i zostanę w domu. Przepraszam.
-Nie masz za co, ale szkoda. Następnym razem będziesz-usłyszałam smutek w jego głosie.
-To idę się położyć pa.
-Pa, odpoczywaj.
Postanowiłam zrobić mu niespodziankę. Oczywiście, że będę na meczu.
~~~
Dochodziła 19. Zgodnie z obietnicą spotkałam się z Ciarą przed stadionem. Chciała, abyśmy poszły przywitać się z chłopakami i życzyć im powodzenia przed meczem, ale powiedziałam jej o moim pomyśle i od razu poszłyśmy zająć nasze miejsca w sektorze vip. Gdy zdjęła bluzę zauważyłam, że ma koszulkę z numerem Neymara.
-Czy wy...?- od razu zapytałam.
-Nie, po prostu mi ją dał. Stwierdził, że miło by było mu abym ją założyła.- odpowiedziała.
-Tak, tak Ciara, tak.
Miałam jeszcze coś powiedzieć, ale zawodnicy wybiegli na boisko. Zauważyłam mojego Leo. Był smutny. Spojrzał z niechcenia w stronę vip i uśmiechnął się. Zauważył mnie. Wysłałam mu buziaka. Mecz się zaczął. Barca prowadziła grę. Pierwszą bramkę strzelił Neymar, drugą Suarez (obydwie z asysty Messiego). Skończyła się pierwsza połowa. Miałam iść do szatni, ale zaczepiła mnie Shakira. Okazała się być super sympatyczną osobą. Świetnie się razem dogadywałyśmy. No i stało się to na co czekałam cały mecz. Leo strzelił gola. Zadedykował go mi. Myślałam, że umrę ze szczęścia. Mecz się skończył. Udało mi się przekonać ochroniarza i wbiec na murawę. Rzuciłam się na Messiego. Zaczęli nam robić zdjęcie, ale nic nas to nie obchodziło. Barcelona wygrała 3:1 i to było piękne. Potem przytuliłam się do Neya, Pique, wszystkich wyściskałam. Gdy wychodziłam z Leo zaczepili nas tłum dziennikarzy. Zaczęli nas wypytywać co nas łączy. Messi postanowił odpowiedzieć "Tak proszę państwa, jesteśmy razem, kocham Laurę, ale teraz proszę nas przepuścić". Pytali o coś jeszcze, ale Leo wziął mnie za rękę i jakoś przeszliśmy. Spotkaliśmy się z Neymarem i Pique. Zostałam u Leo na noc.
*12 stycznia*
Następnego dnia wstaliśmy o 6. Mieliśmy o 8 samolot do Zurichu. Lecieliśmy tam na galę Złotej Piłki. Ledwo co się ogarnęlam i pojechaliśmy na lotnisko. Oczywiście fotoreporterzy już nam zaczęli robić zdjęcia. Gdy byliśmy na miejscu, zameldowaliśmy się w hotelu, gdzie postanowiliśmy odpocząć przed galą.
-Zmęczona?-zapytał Leo.
-Raczej zestresowana.
-Kochanie, będę prawie cały czas przy Tobie.
-Prawie?
-No tak. Nie obrazisz się chyba jak będę miał konferencję prasową itd.?
-Nie.
-Oj Laurka, nie musisz się bać.
-A Ty tak podchodzisz na luzie do wszystkiego?
-Przyzwyczaiłem się do tego. Ty też się przyzwyczaisz to tylko kwestia czasu.
-Wiesz co?-zapytałam.
-Co?
-Kocham Cię, bardzo Cię kocham. Wiem, że przy Tobie nic mi się nie stanie, że mogę czuć się bezpieczna. Nigdy nikogo tak bardzo nie kochałam jak Ciebie.
-Ja Ciebie też. Pamiętaj, że nie pozwolę Cię nikomu skrzywdzić, a kto cię dotknie zginie. Jesteś moją księżniczką i zawsze nią będziesz.
W tym momencie mocno go przytuliłam.
-Mam dla Ciebie propozycję. Wiem, że to trochę wcześnie, ale chciałbym abyś ze mną zamieszkała.
-Chcę i to bardzo, uwierz. Jeju, jaka ja ja jestem szczęśliwa.- pocałowałam go.
Po chwili:
-Muszę iść na konferencję prasową. Widzimy się później.-powiedział Leo.
-Pa, będę tęsknić.
-Pa-pożegnał mnie buziakiem
_______________________________________________________________________
Wiem, nudny, najgorszy rozdział. Mało akcji.
No, ale...
Ciąg dalszy w następnym rozdziale.
Obiecuję, że będzie ciekawszy.
Do następnego!;*
Chyba oszalałaś pisząc, że jest nudny. Moim zdaniem jest wspaniały i czekam na następny oraz Pozdrawiam :* Zapraszam do siebie dopiero zaczynam i mile widziane są twoje komentarze ;)
OdpowiedzUsuńhttp://waveya-fcb.blogspot.com/
Jaki nudny? On jest cudowny ♥ Zyskujesz nową czytelniczkę, która z niecierpliwością czeka na następny rozdział! :D
OdpowiedzUsuńDziękuje bardzo nowy rozdział pojawi sie niedługo! ;)
Usuń