-Chwile mamo!!
Zapiełam walizkę i zeszłam na dół. Czekał na mnie mój brat, który miał mnie zawieść na lotnisko. Przyszła chwila pożegnania. Widziałam, że mama ma łzy w oczach.
-Mamo nie płacz, wszystko będzie dobrze.
-Dobrze córeczko
Pożegnałam sie.
Siedziałam w samolocie. Zostawiłam Rosario, aby zacząć życie w moim ukochanym mieście, Barcelonie. Marzyłam obejrzeć Camp Nou, zobaczyć mecz Barçy. Miałam zacząć studia, aby w przyszłości zostać w-fistka. Moje rozmyślania przerwała stewardessa. Byłam na miejscu. Taksówką pojechałam do dzielnicy, w której miałam mieszkać. Okazało sie, że to blisko Camp Nou. Zostawiłam walizki w nowym mieszkaniu i postanowiłam odwiedzić stadion. Kupiłam bilet, weszłam i wow...
Okazało sie, że piłkarze mieli otwarty trening. Oglądałam go z zapartym tchem. Aż zobaczyłam jego... Jego piękne brązowe oczy....
•
Właśnie graliśmy na treningu aż zobaczyłem ja.. Jej piękne oczy... Była piękna... Miała piękne wlo....
-Ej Leo, żyjesz?-szturchał mnie Ney.
-Tak
-Skup sie! Stoisz i sie gapisz na coś-odpowiedział
-Ja?? Niee. Juz gram.
•
No ładnie zgubiłam sie! Krążyłam po korytarzach stadionu aż wpadłam na...
___________________________________
Hej! Mamy prolog.
Wiem, że beznadziejny no ale...
Następny rozdział pojawi sie niebawem;).
Do następnego!;*

Bardzo fajnie piszesz masz pomysł i jesteś dobra w tym co robisz. Życzę powodzenia w dalszym pisaniu i oczywiście będę tu wpadać ;)
OdpowiedzUsuń