niedziela, 23 listopada 2014

Rozdział 1

Wpadłam na..... na samego Messiego:
-Przepraszam...ja nie chciałam, naprawdę- przemówiłam jąkając się.
-Nic się nie stało. Jak tu trafiłaś? Tu nie wpuszczają kibiców...
-Nie wiem, nie było ochroniarzy, zgubiłam się-mówiłam nadal onieśmielona.
-Nie martw się, pomogę Ci. Jestem Leo,- szeroko się uśmiechnął.
-Dziwnie byłoby gdybym nie wiedziała kim jesteś. Ja jestem Laura.-przedstawiłąm się już trochę bardziej ośmielona.
Leo zaśmiał się. Uparł się, abym poszła z nim na obiad. Zgodziłam się, no bo nie wypadało odmówić najlepszemu piłkarzowi świata. Na początku było mi trochę niezręcznie, ale potem gadaliśmy jakbyśmy się znali dobre kilka lat.On dowiedział się o mnie m.in że przyjechałam do Barcelony aby zacząć nowe życie, że chcę uczyć w-fu, że jestem cule, że kibicuję Barcy od 14 lat, że on sam jest moim ulubionym piłkarzem i ogólnie o mnie i mojej rodzinie. Ja natomiast dowiedziałam się o nim tego, że nie ma dziewczyny, przyjaźni się z Neymarem i opowiedział mi ogólnie o sobie, swojej rodzinie i zamiłowaniu do piłki nożnej.
Messi był naprawdę świetnym człowiekiem. Zabawny, miły, uczciwy, szczery i bardo, bardzo skromny. Mimo tego co osiągnął nadal był zwykłym chłopakiem z Rosario kochającym piłkę nożną. Zdziwiłam się, gdy mi powiedział, że nie ma dziewczyny. Stwierdził, że czeka na tą jedyną. Przegadaliśmy całe 3 godziny. Zaprosił mnie na jutro na trening (kiedy się dowiedział, że jeszcze rok temu grałam w damskiej sekcji piłki nożnej w Newells Old Boys to postanowił zobaczyć co umiem, lecz ja stwierdziłąm, że pójdę pod warunkiem, że w charakterze widza). Chciałam bardzo poznać graczy Barcelony, co od zawsze było moim marzeniem.
-To co ja lecę. Będę po Ciebie jutro rano o 10;00. A tak w ogóle mieszkasz w bardzo ładnej dzielnicy- stwierdził Leo.
-I blisko Camp Nou- uśmiechnęłam się.
-No tak. To do jutra Laurka.
-Do zobaczenia Leo- pożegnaliśmy się buziakiem w policzek.
Weszłam do mieszkania. No tak, nawet nie zdążyłam się rozpakować. Zajęło mi to 2 godziny. Ledwo, gdy zdążyłam usiąść ktoś zadzwonił do drzwi. Zdziwiłam się- no bo kto by mógł się dobijać do drzwi.
Otworzyłam i....
-Jezu, Ciara to ty?! Co ty tutaj robisz??!!
-Słyszałam, że się przeprowadziłaś i jestem.
-Jak się cieszę- wyściskałam ją- opowiadaj co u Ciebie!
Ciara od zawsze była moją najlepszą przyjaciółką. Przyjaźnimy się praktycznie od zawsze, od kołyski można powiedzieć. Wyjechałą z Rosario 2 lata temu i więcej się od tamtego czasu nie widziałyśmy. Dowiedziałam się, że mieszka w Barcelonie od roku i mieszka w bloku obok oraz że pracuje w kawiarence jako kelnerka obok Camp Nou. Zaproponowała mi, że skoro szukam pracy to może mi załatwić właśnie tam, gdzie ona pracuje. Ucieszyłam się, że będę pracować z moją najlepszą przyjaciółką i spotykać Messiego (podobno tam często bywa).
Opowiedziałam jej o tym jak poznałam dziś Messiego.
-Serio?! I zaprosił Cię na obiad?? Zazdro laska.
-Czuję, że może być świetnym przyjacielem. Po prostu.-odpowiedziałam.
-Po prostu?? Tylko przyjacielem?! Mówiłaś, że nie ma dziewczyny.
-No i?? Przyjaciel i nic więcej.
-Jasne- odpowiedziała.
Potem postanowiłyśmy obejrzeć film.
***
Wróciłem do domu, gdzie czekał już Neymar. Jak on wszedł? A no tak, dałem mu klucze na wszelki wypadek...właściwie nie wiem jaki, ale nieważne. On  tu już chyba mieszka, bo tak często u mnie bywa.
-Hej stary! Gdzie byłeś tak długo??- przywitał mnie.
-A ty co moja matka? Byłem na obiedzie z dziewczyną...
-Czekaj, czekaj...ty z DZIEWCZYNĄ?!! Oooooo Leoś....- zaczął swoje gadanie.
-Nie rozpłyń się. Poznałem ją jak się zgubiła na Camp Nou. Wpadła na mnie dosłownie. Uznałem, że jest bardzo sympatyczna i zaprosiłem ją na obiad.-odpowiedziałem. Słuchał uważnie.
-Jak ma na imię? Opowiedz coś o niej- zrobił błagalną minę.
-Oj Ney, no dobra. Ma na imię Laura, ma 20 lat, mieszka blisko Camp Nou. Przeprowadziła się dzisiaj z Rosario do Barcelony. Zaczyna nowe studia i chce zostać w-fistką. Grała w damskiej sekcji Newells Old Boys.
- To w tym klubie, co ty grałeś przed Barcą?
-Tak- przytaknąłem.
-I mieszkaliście w tym samym mieście i nigdy się nie spotkaliście??- pytał najwyraźniej zdziwiony.
-Neymar rusz głową. Ona jest 7 lat młodsza. Ja gdy wyjeżdżałem miałem 12 lat a ona 5. Czyli jak ja miałem 7 lat jej na świecie prawdopodobnie nie było. W ogóle Rosario takim małym miastem aż nie jest, bo liczy ponad 1mln ludzi, więc dlaczego sądzisz, że musieliśmy sie spotkać?- zaśmiałem się z Juniora.
-A no tak. Masz rację. Mój błąd.- powiedział zakłopotany.
-A poza tym jesteśmy przyjaciółmi i pewnie tak zostanie, więc co się fascynujesz?
-P r z y j a c i ó ł m i jasne- uśmiechnął się.
-Przestań gadać bzdury i chodź, bo mecz leci.
-Ok
                                       ***
Ciara poszła do siebie. Cieszyłam się z tego, że mam tak blisko przyjaciółkę. Bardzo cieszyłam się również z tego, że poznałam Lionela. bardzo mi się podoba jako człowiek i piłkarz. Możemy być świetnymi przyjaciółmi. Ale muszę przyznać, że ma bardzo ładne oczy i uśmiech...
Rozmyślając tak zasnęłam. Czeka mnie jutro świetny dzień w towarzystwie Lio.
                                       ***
Neymar poszedł wreszcie o 23:00. Wykąpałem się i poszedłem padnięty do łóżka. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Cieszę się, że poznałem Laurę. Jest świetną dziewczyną. Możemy gadać cały czas o wszystkim i o niczym. Poza tym jest bardzo ładną dziewczyną i te jej oczy... moje rozmyślania przerwał sen. Zasnąłem. Muszę się wyspać, bo jutro czeka mnie trening i Laura.
______________________________________
I mamy pierwszy rozdział.
Tak wiem, że masakra i wgl, ale chyba nie mam weny.
Dobra nie ważne, do następnego! ;*
ZAPRASZAM NA MOJEGO NOWEGO ASKA: 
ask.fm/MessiCuleForever

3 komentarze:

  1. Akcja rozgrywa się dość szybko, ale jest ciekawa i bardzo mi się podoba. Czekam na następną notkę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie sprawę, że za szybko się akcja toczy, ale zwolnię tempo ;). Nie mam zamiaru robić z tego opowiadania typowego szczęśliwego love story. Akcja obróci się niebawem o 180'. Dzięki za szczery komentarz

      Usuń