środa, 10 grudnia 2014

Rozdział 3

     Weszłam do budynku, gdzie miałam mieć rozmowę o pracę. Była to urocza kawiarenka. W środku wyglądała bardzo mile i przytulnie. Nie była jakoś przestronna, duża, ale też nie mała, po prostu typowa kawiarenka. Spytałam się jednej z kelnerek, gdzie są rozmowy o pracę. Zaprowadziła mnie na korytarzyk, gdzie czekały już inne kwalfikantki. Zapytałam się jeszcze czy jest Ciara dzisiaj, ale odpowiedziała, że nie ma je dzisiaj i odeszła. Czekałam z 15 minut aż zostałam poproszona o wejście. Weszłam cała się trzęsząc i usiadłam dopiero aż mnie o to poproszono. Moim (byćmoże) przyszłym pracodawcą miał być mężczyzna około 50-tki o miłym wyrazie twarzy.
Po prawie 40 minutowej rozmowie szef postanowił powiedzieć czy mnie przyjmie czy nie. Serce mi biło ze stresu jak szalone.
-Bardzo mi miło, że będzie pani z nami pracować-stwierdził.
-To znaczy, że jestem przyjęta?!-pytałam z zaskoczeniem.
-Tak, jest pani przyjęta-mówił z uśmiechem-już spokojnie.
-Dobrze-uśmiechnęłam-bardzo się cieszę.
-Świetnie-kiedy chce pani zacząć?
-Choćby od jutra.
-Naprawdę? Znakomicie-to zaczyna pani jutro o 11.
-Dziękuję bardzo, do zobaczenia.
-Do zobaczenia.
Jaka ja byłam przeszczęśliwa. Od razu chciałam zadzwonić do Leo, ale no przecież on ma też swoje życie i sprawy 100000 razy ważniejsze ode mnie. W końcu zadzwoniłam do Ciary.
-Hej, mam tą pracę-krzyknęłam wręcz do słuchawki.
-Super laska!! Zaraz będę u ciebie.
-Ok- odpowiedziałam i popędziłam do domu, aby Ciara nie pocałowała klamki. O 14.00 byłam już z przyjaciółką na sofie w moim salonie.
-Wiesz, bo ja dzisiaj wybieram się jeszcze z tym idiotą Sandro do Wesołego Miasteczka.
-Oooo, randka się szykuje..-stwierdziła.
-Przestań. Ja z Sandro?!? Hahahah.
-Żartuję. Pomogę ci się jakoś normalnie ubrać, bo znając ciebie to byś nawet szpilki ubrała.
-Hahaha-zadrwiłam
-A zadzwoniłaś do Leo i powiedziałaś mu o tym, że dostałaś pracę?
-Nie.
-Czemu?
-Bo nie będę mu głowy zawracać, ma ważniejsze sprawy.
-Laura.......
-Później zadzwonię. Chodź, pomóż mi coś wybrać do ubrania.
-Ok,ok.
Po kilkunastu minutach szperania wybrałyśmy zwiewną, białą sukienkę w kwiatki, krótką. Ciara zrobiła mi kłosa i kazała się nie malować, bo jak stwierdziła ''bez makijażu wyglądam lepiej i młodziej".
Więc o 15:50 wyszłam bez grama makijażu i płaskich sandałach na nogach. Sandro już na mnie czekał.
-No, no jak ci ładnie bez makijażu.
-Odpuść sobie.
-Oj, Laurunia ładnie wyglądasz- uśmiechnął się.
-Dziekuję.
Spędziliśmy razem całe 4 godziny. Muszę przyznać, że naprawdę świetnie się bawiłam. Sandro nie zachowywał się już ąż tak dziecinnie jak na treningu (ale ni żeby był jakiś super poważny, normalny, zabawny był). Okazało się, że mamy ze sobą dużo wspólnego, wspólne zainteresowania itp. Nadszedł czas pożegnania.
-No to co, jak się bawiłaś?-spytał.
-Było super, naprawdę. Bądź taki mniej dziecinny częściej-zaśmialiśmy się.
-Oj, ale ja nigdy nie jestem dziecinny- zrobił obrażoną minę.
-Dobra, dobra gadaj sobie. Ja już lecę, dzięki za dzisiaj.
-Nie ma za co. Ja ci dziękuję. Dobranoc mała.
Pożegnał mnie buziakiem w policzek, co mi się spodobało (zarumieniłam się).
Byłam wykończona i wykąpałam się i położyłam się do łóżka. Przypomniało mi się nagle, że miałam napisać do Leo. Gdy miałam ''za chwilę'' wstać i to zrobić zasnęłam.
--------------------------------------------------------------------------------------
Nooo heeej!;*
Wiem, długo nie dodawałam, miałam to nadrobić, ale ostatnio nie mogłam się zabrać za pisanie i nie miałam pomysłu i weny. 
No i Laura nie napisała do Messiego, co będzie bardzo ważne w następnym rozdziale.....tyle zdradzę.
To co, do następnego!;*~Tolka

1 komentarz:

  1. Kolejna notka genialna. Trochę mało Messiego haha xD Mam nadzieję, że Laura i Leo wkrótce się spotkają. Jeszcze raz notka genialna i czekam do następnej ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń