sobota, 13 grudnia 2014

Rozdział 4

                  Obudziłam się o 7:00. Chciałam spać dalej, ale przypomniało mi się, że na 11:00 muszę iść do pracy, więc wstałam. Zjadłam płatki i poszłam się ubrać. Tylko nie wiedziałam w co. Postawiłam w końcu na czarną, krótką, skórzaną sukienkę z rękawem 3/4, która podkreślała moją figurę. Zrobiłam mocniejszy makijaż niż zawsze (ogólnie oczy na czarno, usta szminką)Na nogi szpilki i wyszłam do pracy.
Krótko przed 11:00 byłam na miejscu. Szef kazał Ciarze wszystko mi pokazać i wszystkiego mnie nauczyć. Wszystko w moment ogarnęłam i wzięłam się do pracy. Dzisiaj nie był duży ruch, więc nie musiałam zbyt dużo się namęczyć.
O 13:00 miałam przerwę, więc poszłam z przyjaciółką na lunch.
-I jak, podoba ci się praca?-rozpoczęła rozmowę.
-Tak, super miejsce i szef wydaje się w porządku-odpowiedziałam.
-To się cieszę-odrzekła.
Chwilę milczałyśmy aż Ciara się odezwała.
-A pochwaliłaś się w końcu Messi`emu?
Aż odskoczyłam z miejsca-cholera, zapomniałam. On mi tak pomagał i mnie wspierał a ja bezczelna nawet nie napisałam mu głupiego smsa czy dostałam pracę. Boże, co ze mnie za idiotka, nie odezwie się już do mnie. Jak mi wstyd!!!-o mało się nie popłakałam.
Ciara zaczęła mnie uspokajać- nie martw się, wyjaśnisz mu. To Messi, na pewno się nie obrazi.
-Ale na pewno jest mu przykro. Nie widziałaś jak był przejęty, gdy mnie odprowadzał do kawiarni. Ale ze mnie przyjaciółka. Jak mi wstyd!!!
-Laura, ogarnij się, Leo nie obrazi się na ciebie. Chodź, musimy wracać do pracy.
Więc poszłyśmy
*Messi***
Co się dzieje z Laurą? Miała mi napisać co z tą pracą. Czemu nie daje znaku życia. Może się obraziła na mnie, ale za co?
Rozmyślałem tak grając na treningu. Może się coś jej stało??
Muszę się jakoś z nią skontaktować. No ale nie będę do niej jechał jak idiota. Wiem, już wiem. W kawiarni pracuje ta jej przyjaciółka, Ciara. Zaraz po treningu postanowiłem tam pójść (piechotą było 15 minut drogi).
*Laura**
Nadal było mało ludzi. Siedziałam przy barze czekając na zamówienia aż zobaczyłam kogoś, kogo się nie spodziewałam zobaczyć- Messiego.
Chciałam się schować, ale mnie zauważył. Podszedł do mnie. Nie wiedziałam co robić. 
-Hej, czemu nie dawałaś znaku życia?-przywitał mnie.
-Wiesz.... sama nie wiem...zapomniałam-przyznałam się.
-To może pogadamy skoro już tu jestem?-uśmiechnął się.
-Jestem w pracy...
-Zastąpie cię, i tak nie ma tłumów-nie wiadomo skąd pojawiła się Ciara.
-Więc, idziemy?..-spytał Lionel.
-Chodźmy..-odparłam
*Messi**
Była jakaś przestraszona. Gdy wyszliśmy spojrzałem na nią. Jak ona ładnie wyglądała w tej sukience. W pewnym momencie...
*Laura**
Cholera obcas mi się złamał... Przewróciłabym się, ale złapał mnie...Messi.
-Jezu, przepraszam. Obcas mi się złamał, nogi mi zesztywniały od tych głupich szpilek i straciłam równowagę...
-Nie tłumacz się. Nic się nie stało, możesz iść?
Postawił mnie. Znowu się przewracałam, więc wziął mnie na ręce.
-Leo, postaw mnie, dam radę..
-Właśnie widzę...Daj spokój. Odniosę cię do domu.
-Taki ciężar jak ja będziesz niósł?
-Jesteś leciutka, przestań.
Dotarliśmy do mojej klatki...
-Cholera, zapomniałam kluczy!-wykrzyczałam-zostawiłam w kawiarni.
-W takim razie jedziemy-odparł.
Zaniósł mnie do swojego samochodu.
-Gdzie jedziemy?-pytałam.
-Do mnie-a co będziesz spała na schodach-Ciary nie ma, a kawiarnia zamknięta o tej porze-odparł.
-Nie, nie dam sobie radę i tak za dużo dla mnie zrobiłeś a ja....-mówiłam.
-Przestań. Przecież cię tak nie zostawię. Powiedz mi co się stało, boisz się mnie, czy co?-spytał.
-Nie. Jest mi wstyd, że ty tyle dla mnie robisz, a ja nie napisałam głupiego smsa czy dostałam pracę...Jest mi wstyd... Najpierw świetnie się bawiłam z Sandro, a wcześniej przyszła jeszcze Ciara a na koniec byłam zmęczona i zapomiałam. Mogłam to zrobić od razu. Jak mi wstyd...
-Przestań Laura, nie jestem zły tylko się martwiłem, bo nie dawałaś znaku życia.
-Martwiłeś się?
-Tak.
-Przepraszam, naprawdę..
-Nie masz za co, jest ok. Jesteśmy na miejscu.-zaniósł mnie do wielkiej willi, w której mieszkał.
-Ale masz tu ładnie-zachwycałam się.
Usiedliśmy na kanapie. Była 22:00. Gadaliśmy chyba do 3:00 i zasnęłam wtulona w Leo.
____________________________________
Hej, hej. Obiecałam, że nadrobię, więc dlatego tak szybko dodaję nowy rozdział. 
Jest jaki jest, ale jest ;).
Trochę miało być inaczej, no ale...
Do następnego!;*

1 komentarz:

  1. Genialnie, genialnie i jeszcze raz genialnie. Leo i Laura są boscy. Na prawdę świetna robota czekam na następną notkę i Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń