-Leo, pośpiesz się, ja rodzę!!!!-krzyczałam, siedząc w samochodzie.
-Juz mam torbę i jedziemy.-odpowiedział wysiadając do samochodu.
Tak, to ten dzien. Rano odeszły mi wody i zdałam sobie sprawe, że rodzę. Mam straszne skurcze. Messi sie tak spieszył, że z prędkością światła dojechał do szpitala. Niestety nie mógł zostać, bo ma arcyważny mecz i musi grać. Była za to ze mną Shakira, która mnie pocieszała w bólu mówiąc "że zaraz będzie po wszystkim i będę miała cudownego synka". Wreszcie po kilku godzinach urodziłam. Nawet nie wiecie jakie to jest uczucie wsiąść pierwszy raz swojego syna na ręce i zdać sobie sprawę, że to moje maleństwo o ktore będe musiała teraz dbać i być za nie odpowiedzialna. Zdać sobie sprawę, że teraz jestem matką. Zrobiłam małemu (a właściwie Shaki zrobiła) takie zdjecie:
*Messi*
Dostałem wiadomość od Laury. Otworzyłem i oniemiałem.
-No co jest Leo, Szykuj sie na 2 polowe-zaczepił mnie Neymar.
-Ney, zobacz to jest mój syn!!-pokazałem mi zdjecie-rozumiesz stary??? Mam syna!!!!!!-darłem się.
-Co jest chłopaki?-zapytał Bartra.
Pokazałem im zdjecie. I zaczęło sie gadanie i gratulowanie.
-Noo gratulacje stary, nawet podobny do ciebie.
-Słuchajcie chłopaki, trzeba się wybrać z delegacją do Laury i to koniecznie.
-Tak jest!!! Jutro obowiązkowo!!
~
Po wygranym meczu od razu pojechałem do szpitala. Wszedłem do sali i zobaczyłem Laurę z naszym synkiem na rękach.
-Oo Lio, wreszcie jesteś-pocałowałem ją na powitanie.-Mogę go na ręce?-spytałem niepewnie.
-Jasne, w końcu to też twoje dziecko.
Delikatnie wziąłem małego na ręce. Czułem się najszczęśliwszy na swiecie mając obok siebie 2 najważniejsze osoby w moim życiu.
-Kocham Was-powiedziałem po cichu do Laury.
-Ja też-odpowiedziała.
*3 dni pózniej*
*Laura*
Wreszcie wracamy do domu! Mam dość szczerze tego szpitala. Za dużo czasu tam spędziłam.
~
-Zapięty?-spytałam Leo gdy wszedł do samochodu.
-Tak.
Dojechaliśmy do domu.
-Wreszcie w domu!!!-ucieszyłam się.
-Wreszcie w trójkę-powiedział Messi biorąc małego w foteliki. Ten dzien spędziliśmy ciesząc sie sobą i naszym synkiem. Naszym Julio. Na koniec dnia Leo wstawił na instagrama i fb takie zdjecie:
"Nasze małe szczęście- Julio
Potwierdzam: Tak 4 dni temu urodził mi się syn. Wszystko jest ok, maluch jest zdrowy. Laura rownież czuje się świetnie.
Z góry dziękuję za wszystkie gratulacje. Jestem Wam bardzo wdzięczny za wsparcie, za to, że nawet w trudnych chwilach, Wy kibice nas nie zostawiacie! Tego Wam nigdy nie zapomnę.
Jeszcze raz dziękuję #hug"
-Aleś się rozpisał.-powiedziałam czytając jego wypociny.
-A co tam. Dzisiaj wszystkim dziękuje. Mam taki dzień. A mały śpi?
-Tak.A kiedy wpadną chłopcy?-spytałam.
-Prawdopodobnie jutro.
-Leo, mam do ciebie sprawe. Bo widzisz trzeba wybrać chrzestnych. I tak prędzej czy pózniej będziemy musieli to zrobić. Ja proponuję Shakire i Neymara. Zastanawiałam się nad Ciarą, ale doszłam do wniosku, że to Shaki bardzo mi pomogła w czasie ciąży. A Neymar od zawsze bardzo nas wspierał. Ale za to Ciara i Geri mogą być świadkami na naszym ślubie. Zgadzasz się?
-No jasne!!
Po chwili zaczął mnie całować i chciał mnie wziąść na ręce do sypialny.
-Leo, ja jeszcze nie mogę!-zasmiałam się.
-No tak.-zrobił skwaszoną minę.
Obejrzeliśmy jakiś film i zasnelismy. Jednak i tak sie nie wysłaliśmy bo co chwile na zmianę musieliśmy wstawać do Julio. Takie uroki macierzyństwa.
__________________________
No i mamy kolejny rozdział . Osobiście nie podoba mi sie, ale opinia należy do was;).
Do nastepnego!;*


Jakim cudem może ci się nie podobać? Jest genialny. Mały Julio jest taki słodki, Shaki jak zwykle kochana. Leo taki szczęśliwy i oczywiście do tego szczęśliwa Laura. Leoś ty niegrzeczny już do sypialni haha (uśmiałam się przy tym momencie). Czekam na następny i Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuń